sobota, 27 marca 2021

Dzieje dawnych Turków - Lew Gumilow

Sam tytuł „Dzieje dawnych Turków” skusił mnie do skorzystania z okazji zakupu książki, używanej, za przysłowiowe grosze. Chciałam poznać historię narodu, z którego być może sięgają korzenie rodu Ordyczyńskich. 
Wyraz orda, horda, oznaczający w języku polski ‘plemię, szczep Tatarów; tatarskie wojsko, hufce’ pochodzi od tureckiego ordu ’obóz’ - wyjaśniła mi przed laty pani Prof. dr hab. Aleksandra Cieślikowa z Zakładu Onomastyki w Krakowie, kiedy poprosiłam ją o etymologię nazwiska Ordyczyński.

Orda - stosowane w Polsce określenie oznaczało koczownicze wojska Tatarów krymskich najeżdżających ziemie litewskie, ruskie, polskie i rosyjskie w XV-XVIII wieku. 
Określenie złota orda oznaczało złoty paradny namiot władcy, a państwo było nazywane Ułusem - ludem koczowników tureckich, mongolskich (np. Ułus Dżocziego syna Czyngis-chana).
Wielka Orda założona była przez Czyngis-chana.
Książka Lwa Gumilowa, wybitnego historyka, etnografa, etnologa i orientalisty radzieckiego, stanowi próbę rekonstrukcji dziejów dawnych ludów tureckich, którzy na przestrzeni wieków stworzyli imperium tureckie w Azji Środkowej, prowadziły wojny z innymi ówczesnymi imperiami: Chinami, Persją, czy kalifatem muzułmańskim.

„Dzieje dawnych Turków” 
podzielone są na dwie części, opisujące odpowiednio pierwszy i drugi kaganat Turkutów. Kaganat oznacza właśnie imperium, a Turkuci to ludy tureckie - Turcy. 
Autor próbuje rekonstruować system społeczny kaganatu, przedstawia jego kulturę oraz religię, przytacza legendy.

Imperium Osmańskie powstało pod koniec XIII wieku, Osmanowie nigdy nie nazywali swojego kraju Turcją. Nazwa Turcja została utworzona w XII w. przez krzyżowców. Mianem “Turków" objęte zostały liczne ludy, które nigdy nie wchodziły w skład Wielkiego Kaganatu VI—VII wieku.

Książka trudna, dedykowana bardziej dla naukowców, historyków, niż dla przeciętnego czytelnika interesującego się historią i kulturą Turcji, słynnymi podbojami ludów Imperium Osmańskiego, koczowniczymi ludami Tatarów czy podbojami Czyngis-chana (Temudżina) założyciela imperium mongolskiego. 

Seria wydawnicza CERAM "Rodowody cywilizacji", Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1972

sobota, 20 marca 2021

Edukacja zdalna - plusy dodatnie, plusy ujemne

Pierwszy dzień kalendarzowej wiosny, który w tym roku wypadł w dniu 21 marca, tradycyjnie od wielu lat jest jednocześnie Dniem Wagarowicza, czyli samowolnym oddaleniem się ze szkoły, ucieczki z lekcji bez konsekwencji. No, nie, za moich czasów takie nieformalne urywanie się z lekcji było karane. Pamiętacie takie wagary i konsekwencje?

Wyobrażacie sobie wałęsowanie braci szkolnej w sytuacji, gdy obowiązuje lockdown z powodu pandemii koronawirusa, a na dodatek nauka prowadzona jest zdalnie? Pomysł bezsensowny. Dzieci mają przechlapane w tym roku.

Pandemia wymusiła przemodelowanie sposobu funkcjonowania szkół. Nauczyciele w ekspresowym tempie zostali zmuszeni do takiej formy edukacji swoich uczniów w zakresie posługiwania się technologią cyfrową. Dla starszych pedagogów to wcale nie było takie łatwe. 

 

Edukacja zdalna ma swoje plusy i minusy. Najbardziej doświadczają uczniowie. Brakuje im relacji między sobą, kłótni, solidarności, współodczuwania, dzielenia się porażkami, radościami, emocjami. Kontakt przez ekran tego im nie da.

To są normalne doświadczenia wewnątrz grupy rówieśniczej wpływające na poczucie wspólnoty i przynależności.

Brakuje im także relacji między nauczycielami. Brakuje żartowania i dowcipkowania z nauczycieli, wyłapywania ich potknięć. Po latach tworzone są i z radością wspominane anegdoty o nauczycielach.

Chylę czoła przed nauczycielami i rodzicami jednocześnie. Trudno pogodzić zdalne nauczanie przy jednoczesnym odizolowaniu własnych dzieci siedzących w tym czasie w drugim pokoju, z nakazami i zakazami typu - siedź cicho i nie przeszkadzaj, oglądaj bajkę itp.

czwartek, 18 marca 2021

Karol Bunsch - Przełom

Z cyklu Powieści Piastowskie tom "Przełom" to kontynuacja wydarzeń opisywanych w dwóch poprzednich powieściach pt. "Wawelskie wzgórze" i "Wywołańcy", Karol Bunsch opisuje ostatnie lata panowania Władysława Łokietka aż do bitwy pod Płowcami. Powieść z 1964 roku.Tłem powieści są wyprawy zakonu krzyżackiego przeciw Żmudzi i Litwie oraz wojna Łokietka z Brandenburgią i zakonem, w tym bitwa pod Płowcami. Ostatnia część trylogii opowiada o przełomie, jaki dokonał się wówczas w świadomości Polaków, niepokonani Krzyżacy okazują się nie być niezwyciężeni. Dla bohaterów trylogii to również przełom, który nie zawsze oznacza zmianę na lepsze. Powieść historyczna, przybliża też postać Kazimierza Wielkiego, jako syna wielkiego wojownika o kompletnie odmiennym spojrzeniu na sprawy państwowe.


niedziela, 14 marca 2021

Moje życie w czasie pandemii koronawirusa

Wstaję rano, o ile pobudkę o godzinie dziesiątej, czy jedenastej mogę rankiem nazwać. Jeśli Słońce wdziera się do pokoju, zasiadam w fotelu na balkonie. Przepijam myśli kawą i herbatą. W dużej mierze przyroda odpowiedzialna jest za to co nam świta w głowie i co nam w duszy gra.
 

Patrzę w niebo, liczę chmury, słucham śpiewu ptaków, uśmiecham się. Sięgam po książkę, czytam z przerwami, bo myśli odbiegają od fabuły.

Ile jeszcze jeszcze takich samotnych poranków tu spędzę, uwięziona lockdownem?

Ile jeszcze ... , ile jeszcze ... . Kolejnych takich uluśjeszcze zadaję sobie codziennie.

Pesymistycznie ... tak sobie rozmyślam .. ile osób zaoferowało mi pomoc, gdy samotnie, w czterech ścianach leżałam ze złamaną nogą, albo, gdy dźwigałam ciężkie siaty pokonując schodek po schodku podpierając się dwoma kulami. Bilans jest smutny.

Optymistycznie, powinnam się cieszyć, że nie dołączyłam do statystyk osób zakażonych, do ofiar Covid-19. Kilka dni temu zmarła moja znajoma, genealożka, lat 38. Mąż i dzieci pokonały chorobę, Małgosia nie miała szczęścia. 

sobota, 6 marca 2021

Mistrz i Małgorzata - Michaił Bułhakow

Powieść Bułhakowa trudna do czytania, powiedziałabym, ze względu na bohaterów, ich role i symbolikę trochę dziwaczna, powieść śmieszna zarazem, i oczywiście bardzo interesująca literacko. Posiada wiele wątków od realistycznych po fantastykę i magię, wątki kryminalne, zagadnienia psychologiczne, filozoficzne, moralizatorskie i moralne oraz biblijne. 
Interesujący jest  wątek nawiązujący do Ewangelii, historia prokuratora Poncjusza Piłata, który skazał Jezusa Chrystusa na ukrzyżowanie. W "Mistrzu i Małgorzacie" Piłata, który skazuje 
Jeszuę Ha-Nocri (przypominającego Jezusa), targają wyrzuty sumienia. Ten wątek biblijny jest metaforą dobra i zła, tchórzostwa i odwagi, rozterki dot. dokonywania wyboru - czy podejmować decyzje zgodnie z własnym sumieniem czy ulec presji innych, tylko po to, żeby się komuś przypodobać. To historia o ułomnościach, cierpieniu, przebaczaniu.
Bułhakow wymyślił ciekawy sposób na pokazanie ułomności ludzi żyjących w tym totalitarnym świecie propagandy radzieckiej. W groteskowy sposób zdemaskował absurdy systemu, pazerność ludzi, oportunizm, tchórzostwo, donosicielstwo. W takim świecie przyszło mu żyć, nie godził się z tym, nie mógł przejść obojętnie.

Woland mistrz czarnej magii o diabelskich mocach wykorzystuje ludzkie grzechy, słabości i ułomności. To ten cudzoziemiec z oczami o dwóch różnych tęczówkach (jedno oko czarne, drugie zielone), który na początku powieści przybywa do Moskwy i pojawia się na Patriarszych Prudach opowiada o sądzie nad Jeszuą. Woland jest bohaterem, który mimo swojej szatańskiej mocy, nie tylko karze ludzi złych, ale też, co ciekawe nagradza dobrych, uczciwych, szlachetnych, czego przykładem jest tytułowa Małgorzata. 
Pomocnikami szatańskiego Wolanda jest jego świta z kotem Behemotem na czele.

Michaił Bułhakow studiował medycynę na Imperatorskim Kijowskim Uniwersytecie św. Włodzimierza. W 1916 roku ukończył studia i został zmobilizowany do wojska oraz skierowany do miejscowości Nikolskoje w guberni smoleńskiej. Prowadził tam z małżonką szpital, w którym przez rok przyjął ponad 15 000 pacjentów. Po demobilizacji wrócił do Kijowa i otworzył prywatną praktykę jako wenerolog. Był uzależniony od morfiny. Czyżby uzależnienie miało jakiś wpływ na jego literackie wywody?

poniedziałek, 15 lutego 2021

Olimpias, Parmenion, Aleksander - Karol Bunsch

Sięgnęłam jeszcze raz po trylogię antyczną Karola Bunscha o Aleksandrze Wielkim. Chciałam porównać wrażenia, jakie towarzyszyły mi przed laty i teraz, po 42 latach.

Tę trzytomową powieść kupiłam za niebagatelną wówczas sumę, wydałam bowiem więcej niż moje miesięczne studenckie stypendium. To nieprawda, że w tamtych czasach w sklepach były puste półki, a w księgarniach nie było książek. Zamiast uczyć się do egzaminów podczas sesji, z wielkim zainteresowaniem pochłaniałam wiedzę o starożytnym Macedończyku. Byłam pełna fascynacji i podziwu dla bohatera.
Aleksander Wielki syn króla Macedonii Filipa i Olimpias, uczeń Arystotelesa - 
był dla mnie rzeczywiście wielkim bohaterem, wybitnym strategiem, jednym z największych zdobywców w czasach starożytnej historii, który złamał potęgę Imperium Perskiego, walczył w Egipcie, Turcji, Indiach. Towarzyszył mu w trudnych chwilach w bitwach przez wiele lat narowisty rumak Bucefał (Bukefalos).
Hellada to kraj filozofów, poetów, sofistów, ludzi żądnych sławy, pomników i nieśmiertelności. 
Książka dla miłośników historii starożytnej opisuje bitwy i okrucieństwo, cierpienie, głód, rozpusta, intrygi, rywalizację i walkę o wpływy, o uznanie i względy. Emocje i tragizm. 
"Olimpias", "Parmenion" i "Aleksander"  to trzy tomy, w których bohaterem jest Aleksander Macedoński. Tytułowa "Olimpias" - czwarta żona Filipa, matka Aleksandra i "Parmenion" - dowódca armii macedońskiej w służbie Filipa i Aleksandra Macedońskiego są bohaterami drugoplanowymi.
"Olimpias" - pierwsza część trylogii zaczyna się tragedią w Efezie, kiedy to szewc Herostratos podpalił największą świętość ludów Hellady, siódmy cud świata, skarbiec kultury greckiej - Artemizjon - świątynię Artemidy, bogini łowów i porodów. Herostratos, który całe życie robił sandały i trzewiki dla wytwornych heter, robotników i niewolników, który w wolnych chwilach upajał się poezją zapragnął nieśmiertelnej sławy i postanowił sięgnąć gwiazd. Tej samej nocy, gdy w Efezie spłonęło Artemizjon, w Pelli stolicy Macedonii urodził się Aleksander Wielki. Był synem króla Filipa II i Olimpias.
Przedstawiony jest jako wybitnie uzdolniony młodzieniec, przejawiający talenty zarówno w walce jak i w myśleniu, posiadający zdolności przywódcze i niezwykłą zaciętość w dążeniu do celu. Bunsch uwypukla również konflikt rodziców – ojca Filipa II z matką Olimpias i jego wpływ na młodego Aleksandra. 
Filip i Olimpias mieli również córkę Kleopatrę. Poślubiła króla Epiru, który był jej wujem, a bratem matki Olimpias. W czasie jej ślubu został  zamordowany jej ojciec Filip. 
Pierwsza część kończy się śmiercią Filipa w 336 p.n.e., w starej stolicy Macedonii – Ajgaj, zamordowanego przez jego byłego kochanka Pauzaniasza. Filip oprócz wielu żon, miał również kochanki i kochanków.

Jednym z bohaterów powieści jest Parmenion, zasłużony wódz armii macedońskiej w służbie Filipa II i Aleksandra Macedońskiego. Najważniejszy dowódca, najwierniejszy i zaufany przyjaciel Aleksandra. Mimo, że wg mnie był jednym z najbardziej pozytywnych postaci, jego syn Filotas takie miał o nim wyobrażenie:
- Czy tylko najmita nie ma domu? Czy to był dom, w którym nigdy nie siedziałeś? Najlepiej z niego pamiętam te noce, które przepłakałem, gdy przyjechałeś na dzień lub dwa i znowu cię nie było i nie wiedziałem czy i kiedy wrócisz. Pięcioro dzieci matka ci urodziła, bo pewnie tyle razy z nią spałeś! Pono nie przyjechałeś nawet, by ją pochować, gdy zmarła. Nie po to nas wyrostkami oddałeś Leonidasowi, byśmy dom mieli i gospodarzyć się uczyli, jeno by nas do wojny zaprawiał, jak psy do łowów. Teraz chcesz się nami opiekować? Masz dom, czemuż w nim nie siedzisz?

Nie dane było Parmenianowi, tak jak sobie marzył, wrócić do domu, pożenić synów i przy wnukach spędzić spokojną starość po burzliwym i mozolnym życiu.
Najpierw dowiedział się, że jego syn Filotas z woli króla został ukamieniowany, zbity jak pies, za zuchwałość, za zatajenie planowanego spisku na Aleksandra, wkrótce i on sam został zgładzony bez sądu. Dla przykładu - jak rzekł Aleksander, oskarżony o zdradę, za udział w spisku, za przeciwstawianie się zamierzeniom króla. Podobnie, jak większość żołnierzy, po ośmiu latach wojennych trudów, nie chciał już brać udziału w dalszych podbojach świata, chciał wrócić do kraju.
Parmenion został zasztyletowany, a obciętą głowę odesłano Macedończykowi.

I tak kończy się II część trylogii.

Diogenes w swoich wywodach podczas rozmowy z Ateńczykami:
 - Uchwaliliście posąg dla Aleksandra za to, że spalił pałac królów perskich, a waszym bogom oddał to co im zrabował Mardonis. Dlaczego klęski zadane wam przez Persów są hańbą, a przez Macedończyka nie? Dlaczego Aleksander zasłużył na posąg za spalenie takiego pięknego pałacu, a biednego szewczynę, który spalił Artemizjon zatłuczono kijami i wbito na krzyż?
- Aleksander spalił pałac w odpłacie za spalenie naszych świątyń na Akropolu - mówili Diogenesowi, na co ten im odpowiedział:
- A Mardonis spalił je za to, że wyście spalili świątynię Kybele w Sardonis. Czy palenie świątyń jest rzeczą chwalebną?

Po ponownym przeczytaniu książki Karola Bunscha mszę przyznać, że chyba z wiekiem i doświadczeniem wyostrzyła mi się wrażliwość na okrucieństwo wojny, cierpienie ludzi i zwierząt. Barbarzyńskie podboje Aleksandra Wielkiego uznawanego powszechnie za wybitnego stratega, uznanego za jednego z największych zdobywców w historii ludzkości pochłonęły tysiące ludzi. W imię sławy i uznania samego siebie za nieśmiertelnego zostało zniszczonych wiele starożytnych zabytków. 

Cytaty:
Diogenes: "Mądrość jest zbytkiem, wynika z tego, że większość ludzi obchodzi się bez niej i nawet nie wiedzą, że są głupkami".
zobacz też:
Powrót na pustynię - Horia Stancu

wtorek, 9 lutego 2021

Powrót na pustynię - Horia Stancu

Wiele lat temu, kiedy przeczytałam trylogię antyczną "Olimpias", "Parmenion" i "Aleksander" Karola Bunscha o Aleksandrze Macedońskim, synu króla Macedonii Filipa i Olimpias, uczniu Arystotelesa - Aleksander Wielki był dla mnie rzeczywiście wielkim bohaterem, wybitnym strategiem, jednym z największych zdobywców w czasach starożytnej historii, który złamał potęgę Imperium Perskiego, walczył w Egipcie, Turcji, Indiach.
Jednak ostatnio, po przeczytaniu kolejnej powieści o Aleksandrze, tym razem autorstwa rumuńskiego pisarza 
Horii Stancu "Powrót na pustynię" zmieniłam zdanie o fenomenie wielkości tego, który równał się bogom.
Aleksander był w pełni przygotowań do najświetniejszej najkosztowniejszej i najdalszej z wypraw wojskowych jakie dotąd planował. I nagle zachorował. Jego osobisty lekarz wyznał, że zostało mu parę , może nawet tylko trzy dni życia.
- Nie jest mi dane, bym owładnął całym światem. Całego życia trzeba by na dokończenie dzieła. A ty mi dajesz tylko trzy!
- Mówią, że przed zejściem do bogów, którzy rządzą państwem podziemnym człowiekowi dane jest w błyskawicznym mgnieniu ujrzeć całe swoje życie.
Wstrząsany odpływającymi i przypływającymi na przemian falami świadomości - wspominał. O dokonaniach, życiu ....
Autor w swojej książce przedstawił szaleństwo Macedończyka, łaknienie sławy, namiętność i nałogi, także żądzę niszczenia, okrucieństwo wojny, bestialskie traktowanie koni, pogardę dla wojska.

W roku 334 p.n.e. Aleksander Wielki wyruszył na czele sił macedońskich i greckich przeciwko Persji. O rozbiciu przez niego potęgi Achemenidów, opanowaniu Egiptu i wyprawie do Indii opowiada książka Horii Stancu "Powrót na pustynię".
Na okładce książki: Aleksander Macedoński i jego wierny koń Bucefał podczas bitwy pod Issos (333 p.n.e.). Powyższy obraz jest detalem mozaiki znalezionej w Domu Fauna w Pompejach w 1831 roku, przedstawiającej bitwę Aleksandra z Dariuszem III. Znajduje się obecnie w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...