Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 marca 2021

Karol Bunsch - Przełom

Z cyklu Powieści Piastowskie tom "Przełom" to kontynuacja wydarzeń opisywanych w dwóch poprzednich powieściach pt. "Wawelskie wzgórze" i "Wywołańcy", Karol Bunsch opisuje ostatnie lata panowania Władysława Łokietka aż do bitwy pod Płowcami. Powieść z 1964 roku.Tłem powieści są wyprawy zakonu krzyżackiego przeciw Żmudzi i Litwie oraz wojna Łokietka z Brandenburgią i zakonem, w tym bitwa pod Płowcami. Ostatnia część trylogii opowiada o przełomie, jaki dokonał się wówczas w świadomości Polaków, niepokonani Krzyżacy okazują się nie być niezwyciężeni. Dla bohaterów trylogii to również przełom, który nie zawsze oznacza zmianę na lepsze. Powieść historyczna, przybliża też postać Kazimierza Wielkiego, jako syna wielkiego wojownika o kompletnie odmiennym spojrzeniu na sprawy państwowe.


sobota, 6 marca 2021

Mistrz i Małgorzata - Michaił Bułhakow

Powieść Bułhakowa trudna do czytania, powiedziałabym, ze względu na bohaterów, ich role i symbolikę trochę dziwaczna, powieść śmieszna zarazem, i oczywiście bardzo interesująca literacko. Posiada wiele wątków od realistycznych po fantastykę i magię, wątki kryminalne, zagadnienia psychologiczne, filozoficzne, moralizatorskie i moralne oraz biblijne. 
Interesujący jest  wątek nawiązujący do Ewangelii, historia prokuratora Poncjusza Piłata, który skazał Jezusa Chrystusa na ukrzyżowanie. W "Mistrzu i Małgorzacie" Piłata, który skazuje 
Jeszuę Ha-Nocri (przypominającego Jezusa), targają wyrzuty sumienia. Ten wątek biblijny jest metaforą dobra i zła, tchórzostwa i odwagi, rozterki dot. dokonywania wyboru - czy podejmować decyzje zgodnie z własnym sumieniem czy ulec presji innych, tylko po to, żeby się komuś przypodobać. To historia o ułomnościach, cierpieniu, przebaczaniu.
Bułhakow wymyślił ciekawy sposób na pokazanie ułomności ludzi żyjących w tym totalitarnym świecie propagandy radzieckiej. W groteskowy sposób zdemaskował absurdy systemu, pazerność ludzi, oportunizm, tchórzostwo, donosicielstwo. W takim świecie przyszło mu żyć, nie godził się z tym, nie mógł przejść obojętnie.

Woland mistrz czarnej magii o diabelskich mocach wykorzystuje ludzkie grzechy, słabości i ułomności. To ten cudzoziemiec z oczami o dwóch różnych tęczówkach (jedno oko czarne, drugie zielone), który na początku powieści przybywa do Moskwy i pojawia się na Patriarszych Prudach opowiada o sądzie nad Jeszuą. Woland jest bohaterem, który mimo swojej szatańskiej mocy, nie tylko karze ludzi złych, ale też, co ciekawe nagradza dobrych, uczciwych, szlachetnych, czego przykładem jest tytułowa Małgorzata. 
Pomocnikami szatańskiego Wolanda jest jego świta z kotem Behemotem na czele.

Michaił Bułhakow studiował medycynę na Imperatorskim Kijowskim Uniwersytecie św. Włodzimierza. W 1916 roku ukończył studia i został zmobilizowany do wojska oraz skierowany do miejscowości Nikolskoje w guberni smoleńskiej. Prowadził tam z małżonką szpital, w którym przez rok przyjął ponad 15 000 pacjentów. Po demobilizacji wrócił do Kijowa i otworzył prywatną praktykę jako wenerolog. Był uzależniony od morfiny. Czyżby uzależnienie miało jakiś wpływ na jego literackie wywody?

poniedziałek, 15 lutego 2021

Olimpias, Parmenion, Aleksander - Karol Bunsch

Sięgnęłam jeszcze raz po trylogię antyczną Karola Bunscha o Aleksandrze Wielkim. Chciałam porównać wrażenia, jakie towarzyszyły mi przed laty i teraz, po 42 latach.

Tę trzytomową powieść kupiłam za niebagatelną wówczas sumę, wydałam bowiem więcej niż moje miesięczne studenckie stypendium. To nieprawda, że w tamtych czasach w sklepach były puste półki, a w księgarniach nie było książek. Zamiast uczyć się do egzaminów podczas sesji, z wielkim zainteresowaniem pochłaniałam wiedzę o starożytnym Macedończyku. Byłam pełna fascynacji i podziwu dla bohatera.
Aleksander Wielki syn króla Macedonii Filipa i Olimpias, uczeń Arystotelesa - 
był dla mnie rzeczywiście wielkim bohaterem, wybitnym strategiem, jednym z największych zdobywców w czasach starożytnej historii, który złamał potęgę Imperium Perskiego, walczył w Egipcie, Turcji, Indiach. Towarzyszył mu w trudnych chwilach w bitwach przez wiele lat narowisty rumak Bucefał (Bukefalos).
Hellada to kraj filozofów, poetów, sofistów, ludzi żądnych sławy, pomników i nieśmiertelności. 
Książka dla miłośników historii starożytnej opisuje bitwy i okrucieństwo, cierpienie, głód, rozpusta, intrygi, rywalizację i walkę o wpływy, o uznanie i względy. Emocje i tragizm. 
"Olimpias", "Parmenion" i "Aleksander"  to trzy tomy, w których bohaterem jest Aleksander Macedoński. Tytułowa "Olimpias" - czwarta żona Filipa, matka Aleksandra i "Parmenion" - dowódca armii macedońskiej w służbie Filipa i Aleksandra Macedońskiego są bohaterami drugoplanowymi.
"Olimpias" - pierwsza część trylogii zaczyna się tragedią w Efezie, kiedy to szewc Herostratos podpalił największą świętość ludów Hellady, siódmy cud świata, skarbiec kultury greckiej - Artemizjon - świątynię Artemidy, bogini łowów i porodów. Herostratos, który całe życie robił sandały i trzewiki dla wytwornych heter, robotników i niewolników, który w wolnych chwilach upajał się poezją zapragnął nieśmiertelnej sławy i postanowił sięgnąć gwiazd. Tej samej nocy, gdy w Efezie spłonęło Artemizjon, w Pelli stolicy Macedonii urodził się Aleksander Wielki. Był synem króla Filipa II i Olimpias.
Przedstawiony jest jako wybitnie uzdolniony młodzieniec, przejawiający talenty zarówno w walce jak i w myśleniu, posiadający zdolności przywódcze i niezwykłą zaciętość w dążeniu do celu. Bunsch uwypukla również konflikt rodziców – ojca Filipa II z matką Olimpias i jego wpływ na młodego Aleksandra. 
Filip i Olimpias mieli również córkę Kleopatrę. Poślubiła króla Epiru, który był jej wujem, a bratem matki Olimpias. W czasie jej ślubu został  zamordowany jej ojciec Filip. 
Pierwsza część kończy się śmiercią Filipa w 336 p.n.e., w starej stolicy Macedonii – Ajgaj, zamordowanego przez jego byłego kochanka Pauzaniasza. Filip oprócz wielu żon, miał również kochanki i kochanków.

Jednym z bohaterów powieści jest Parmenion, zasłużony wódz armii macedońskiej w służbie Filipa II i Aleksandra Macedońskiego. Najważniejszy dowódca, najwierniejszy i zaufany przyjaciel Aleksandra. Mimo, że wg mnie był jednym z najbardziej pozytywnych postaci, jego syn Filotas takie miał o nim wyobrażenie:
- Czy tylko najmita nie ma domu? Czy to był dom, w którym nigdy nie siedziałeś? Najlepiej z niego pamiętam te noce, które przepłakałem, gdy przyjechałeś na dzień lub dwa i znowu cię nie było i nie wiedziałem czy i kiedy wrócisz. Pięcioro dzieci matka ci urodziła, bo pewnie tyle razy z nią spałeś! Pono nie przyjechałeś nawet, by ją pochować, gdy zmarła. Nie po to nas wyrostkami oddałeś Leonidasowi, byśmy dom mieli i gospodarzyć się uczyli, jeno by nas do wojny zaprawiał, jak psy do łowów. Teraz chcesz się nami opiekować? Masz dom, czemuż w nim nie siedzisz?

Nie dane było Parmenianowi, tak jak sobie marzył, wrócić do domu, pożenić synów i przy wnukach spędzić spokojną starość po burzliwym i mozolnym życiu.
Najpierw dowiedział się, że jego syn Filotas z woli króla został ukamieniowany, zbity jak pies, za zuchwałość, za zatajenie planowanego spisku na Aleksandra, wkrótce i on sam został zgładzony bez sądu. Dla przykładu - jak rzekł Aleksander, oskarżony o zdradę, za udział w spisku, za przeciwstawianie się zamierzeniom króla. Podobnie, jak większość żołnierzy, po ośmiu latach wojennych trudów, nie chciał już brać udziału w dalszych podbojach świata, chciał wrócić do kraju.
Parmenion został zasztyletowany, a obciętą głowę odesłano Macedończykowi.

I tak kończy się II część trylogii.

Diogenes w swoich wywodach podczas rozmowy z Ateńczykami:
 - Uchwaliliście posąg dla Aleksandra za to, że spalił pałac królów perskich, a waszym bogom oddał to co im zrabował Mardonis. Dlaczego klęski zadane wam przez Persów są hańbą, a przez Macedończyka nie? Dlaczego Aleksander zasłużył na posąg za spalenie takiego pięknego pałacu, a biednego szewczynę, który spalił Artemizjon zatłuczono kijami i wbito na krzyż?
- Aleksander spalił pałac w odpłacie za spalenie naszych świątyń na Akropolu - mówili Diogenesowi, na co ten im odpowiedział:
- A Mardonis spalił je za to, że wyście spalili świątynię Kybele w Sardonis. Czy palenie świątyń jest rzeczą chwalebną?

Po ponownym przeczytaniu książki Karola Bunscha mszę przyznać, że chyba z wiekiem i doświadczeniem wyostrzyła mi się wrażliwość na okrucieństwo wojny, cierpienie ludzi i zwierząt. Barbarzyńskie podboje Aleksandra Wielkiego uznawanego powszechnie za wybitnego stratega, uznanego za jednego z największych zdobywców w historii ludzkości pochłonęły tysiące ludzi. W imię sławy i uznania samego siebie za nieśmiertelnego zostało zniszczonych wiele starożytnych zabytków. 

Cytaty:
Diogenes: "Mądrość jest zbytkiem, wynika z tego, że większość ludzi obchodzi się bez niej i nawet nie wiedzą, że są głupkami".
zobacz też:
Powrót na pustynię - Horia Stancu

wtorek, 9 lutego 2021

Powrót na pustynię - Horia Stancu

Wiele lat temu, kiedy przeczytałam trylogię antyczną "Olimpias", "Parmenion" i "Aleksander" Karola Bunscha o Aleksandrze Macedońskim, synu króla Macedonii Filipa i Olimpias, uczniu Arystotelesa - Aleksander Wielki był dla mnie rzeczywiście wielkim bohaterem, wybitnym strategiem, jednym z największych zdobywców w czasach starożytnej historii, który złamał potęgę Imperium Perskiego, walczył w Egipcie, Turcji, Indiach.
Jednak ostatnio, po przeczytaniu kolejnej powieści o Aleksandrze, tym razem autorstwa rumuńskiego pisarza 
Horii Stancu "Powrót na pustynię" zmieniłam zdanie o fenomenie wielkości tego, który równał się bogom.
Aleksander był w pełni przygotowań do najświetniejszej najkosztowniejszej i najdalszej z wypraw wojskowych jakie dotąd planował. I nagle zachorował. Jego osobisty lekarz wyznał, że zostało mu parę , może nawet tylko trzy dni życia.
- Nie jest mi dane, bym owładnął całym światem. Całego życia trzeba by na dokończenie dzieła. A ty mi dajesz tylko trzy!
- Mówią, że przed zejściem do bogów, którzy rządzą państwem podziemnym człowiekowi dane jest w błyskawicznym mgnieniu ujrzeć całe swoje życie.
Wstrząsany odpływającymi i przypływającymi na przemian falami świadomości - wspominał. O dokonaniach, życiu ....
Autor w swojej książce przedstawił szaleństwo Macedończyka, łaknienie sławy, namiętność i nałogi, także żądzę niszczenia, okrucieństwo wojny, bestialskie traktowanie koni, pogardę dla wojska.

W roku 334 p.n.e. Aleksander Wielki wyruszył na czele sił macedońskich i greckich przeciwko Persji. O rozbiciu przez niego potęgi Achemenidów, opanowaniu Egiptu i wyprawie do Indii opowiada książka Horii Stancu "Powrót na pustynię".
Na okładce książki: Aleksander Macedoński i jego wierny koń Bucefał podczas bitwy pod Issos (333 p.n.e.). Powyższy obraz jest detalem mozaiki znalezionej w Domu Fauna w Pompejach w 1831 roku, przedstawiającej bitwę Aleksandra z Dariuszem III. Znajduje się obecnie w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.

środa, 30 grudnia 2020

Księżniczka Daisy - Judith Krantz

Historia młodej dziewczyny Daisy, córki rosyjskiego księcia Aleksandra vel Stasia Valensky'ego i Francesci Vernon amerykańskiej aktorki, gwiazdy Hollywood. Korzenie ojca Stasia Valenskyego sięgają szlacheckiej generacji rosyjskich bojarów, którzy towarzyszyli carom, od prawie tysiąclecia przed Piotrem Wielkim. Posiadłości rodu Valenskych na Uralu dostarczały jedną czwartą światowego wydobycia platyny, ojciec Stasia Vasily Valensky był właścicielem setek kilometrów plantacji trzciny cukrowej pod Kurskiem, kilkudziesięciu tartaków, kilkuset hektarów lasów, hodował konie.
Wielowątkowa historia, ciekawe życie Stasia, jednak najbardziej poruszający był dla mnie wątek związany z niepełnosprawną córką Danielle. Po tragicznej śmierci rodziców Daisy (matka zginęła w wypadku samochodowym, ojciec, który pilotował spitfire'a podczas pokazów lotniczych), bohaterce załamał się świat. Daisy straciła majątek pozostawiony przez ojca przerywa studia, by podjąć pracę producentki reklam i modelki. W ten sposób zarabia na utrzymanie upośledzonej siostry bliźniaczki, Danielle, przebywającej od dziecka w specjalnym ośrodku. 
Najbardziej wzruszający opis, kiedy Daisy złamała ojcowskie tabu nałożone na najdrobniejszą wzmiankę o Danielle i opowiedziała Shannonowi o swoim życiu, stracie majątku i poczuciu winy za upośledzenie siostry.
Tuż przed startem dużej kampanii reklamowej z udziałem Daisy jej przyrodni brat Ram (syn Stasia i Wiktorii Woodhill) ujawnia prasie historię rodziny i miejsce pobytu Danielle. Swoją drogą Judith Krantz nakreśliła niezły portret psychologiczny tego Rama.

Zupełnie nieciekawe wątki świata reklamotwórców, beznadziejne opisy ze świata mody czy marketingu. Przytoczę jako przykład tylko jeden fragment, a takich jest wiele, stanowczo za wiele:
"Daisy była w tej samej sukience co wczoraj, prostej z golfem, uszytej z najdelikatniejszej wełenki w odcieniach od bladopłowego do ciemnobrązowego, z rdzawym deseniem, który tworzyła leśna plątanina kawałków kory i jagód. Ledwo dotykała wzniesionch piersi i była lekko ściągnięta tkanym, złotym paskiem w talii. Daisy nazywała ją Maid Marion i wkładała do niej botki z cienkiej, rdzawej skórki. Shannon uważał, że wygląda jak sukienka z ostrych piór."
Co to ma być? Tego typu opisy zajmują połowę książki. 
 

środa, 2 grudnia 2020

Jerzy S. Łątka - Oskarżam arcyksięcia Rudolfa

Z przyjemnością przeczytałam książkę Jerzego s. Łątki "Oskarżam arcyksięcia Rudolfa". Nie zajęło mi to dużo czasu, bo książkę czyta się z zapartym tchem, o ile lubi się tematykę Galicji, Wiednia, monarchii austrowęgierskiej. Są tam polskie akcenty: kilkukrotne wizyty na ziemiach polskich następcy tronu Rudolfa - we Lwowie, w Krakowie, w rezydencji hr. Alfreda Potockiego w Łańcucie (bywał też często na polowaniach), Krasiczynie. W Krakowie zamieszkiwał w pałacu "Pod Baranami", słynnej rezydencji Potockich. 28 czerwca 1887 CK Uniwersytet Jagielloński przyznał mu tytuł doktora honoris causa nauk filozoficznych.


Jerzy S. Łątka przybliżył tematykę, którą od lat się interesowałam, czasy monarchii austrowęgierskiej, wydarzenia historyczne, koligacje rodzinne monarchii dzięki czemu ponownie sięgnęłam do poznania drzewa genealogicznego Habsburgów. Takie rozrysowane drzewo widziałam przed laty w letniej rezydencji w Schonbrunie. 

Autor podjął się śledztwa w oparciu o własne poszukiwania, dokumenty, wycinki z gazet, książki i bardzo liczną bibliografię, również zebranych opowieści, plotek na temat zagadkowej śmierci w zameczku myśliwskim w Mayerlingu następcy tronu Austro-Węgier arcyksięcia Rudolfa i jego kochanki Mary Vetsery.
Arcyksiążę Rudolf syn cesarza Franciszka Józefa I i Elżbiety  księżniczki Bawarii z linii Wittelsbachów, słynnej Sissi.

Co zdarzyło się w nocy 30 stycznia 1889 roku i dalsze losy opisał ciekawie i w napięciu, niczym Sherlock Holmes. Dla mnie cenna książka, bo wiedza oparta o literaturę fachową, autor zadał sobie trudu korzystania z archiwów. 

Jerzy Siemisław Łątka– polski pisarz, etnolog, orientalista, dziennikarz, doktor nauk humanistycznych z zakresu historii kultury, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miałam okazję poznać Go osobiście. 

poniedziałek, 16 listopada 2020

Anna Karenina - Lew Tołstoj

 Z przyjemnością po raz kolejny powróciłam do mojej ulubionej powieści Lwa Tołstoja "Anna Karenina". To dobry sposób na zabicie nudy w czasie pandemii koronawirusa. Także na chwile zapomnienia o kłopotach, obawach, trosce o bliskich, którzy zmagają się z COVIDEM-19 i o własnym zdrowiu.

Tołstoj wprowadził mnie w świat namiętnych romansów rosyjskiej arystokracji, urzędników, ziemian, wplatając ciekawe aspekty miłosne, religijne, psychologiczne, filozoficzne, gospodarcze, ustrojowe i polityczne. To arcydzieło literatury jest zdecydowanie lepsze niż jego ekranizacje, chociażby na wątki sportretowanych bohaterów drugoplanowych, takich jak Stiwa Obłoński, Konstanty Lewin. Także ze względu na głębsze refleksje, ponadczasowe na temat zazdrości, namiętności, moralności, konwenansów, etykiety, zakazów i nakazów.
Byłabym niesprawiedliwa, gdybym nie doceniła filmu ze względu na mój ulubiony "The second waltz" Dymitra Szostakowicza, głównie w filmie z 2000 roku, gdzie w roli głównej grają Sophie Marceau i Sean Bean. Oglądam i słucham na okrągło na YT.

piątek, 28 sierpnia 2020

Księgi Jakubowe Olga Tokarczuk

Pożyczyłam w bibliotece "Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk. Uznałam, że to najwyższy czas sięgnąć po kolejną książkę noblistki. Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam. Co prawda, Księgi Jakubowe to fikcja literacka, jednak w dużej mierze autorka oparła swoją opowieść na bogatej bibliografii związanej ze zjawiskiem frankizmu w Polsce. W książce naszkicowała rzeczywiste portrety osób, aspekty polityczne, obyczajowe i religijne. Przestudiowała archiwalne rejestry zgonów, ślubów i narodzin, znajdując w nich bohaterów swojej książki. 
Natknęłam się na wątek związany z Leżajskiem. Zastanawiam się, czy wplotła go z własnej fantazji, czy może znalazła informacje w dokumentach, które pieczołowicie studiowała.
"Karol Radziwiłł wydał rozporządzenie, by Żydzi chrześcijan do siebie na służbę nie brali. I zakazywało się raz na zawsze wszelkich małżeństw mieszanych. Dlatego były wielkie skandale, gdy w 1816 lub 1717 okazało się, że dwie kobiety chrześcijanki przyjęły religie Żydów i przeniosły się do żydowskich kwartałów. Jedna to była już wdowa, córka jakiegoś popa Ochryda z Witebska, i ta z wielką zawziętością broniła swej konwersji i skruchy żadnej pokazać nie chciała. Druga zaś to była młodziutka dziewczyna z Leżajska, która z miłości przeszła na judaizm i podążyła za swoim ukochanym. I kiedy je obie złapano, to starszą kobietę spalono na stosie, a młodszą ścięto mieczem". (str 408).
***
Olga Tokarczuk bardzo plastycznie nakreśliła osiemnastowieczną epokę dawnej Polski. Rozmodlonych Żydów, ich biedę i religijność, zwyczaje, obyczaje, rozpustę. Życie szlacheckie, dostojników duchownych, chrześcijaństwo, judaizm i islam. Bieda i zatargi w wielokulturowej społeczności, upadek autorytetów religijnych wywołały powstawanie wśród Żydów różnych ruchów mesjanistycznych i mistycznych, głoszących rychłe nadejście Mesjasza.

Ze zdziwieniem, ale również wielkim zainteresowałam poznawałam dwór, jaki tworzył i stworzył wokół siebie Jakub Lejbowicz Frank (1726-1791), twórca antytalmudycznej sekty prochrześcijańskiej zwanej frankistami

Próbowałam wyobrazić sobie dwór cadyka Elimelecha z Leżajska. Dwór pewnie działał na podobnej zasadzie, różnił się jedynie doktryną, bo żydowski rabin Elimelech Weissblum (1717-1787) z Leżajska był jednym z pierwszych cadyków w historii judaizmu i jednym z pierwszych najwybitniejszych przedstawicieli chasydyzmu. 

Obaj żyli w tych samych czasach i na tym samym terenie Rzeczypospolitej, na Podolu, Wołyniu, w Galicji, na Litwie. Szkoda, że Olga Tokarczuk o Elimelechu nie wspomniała. 

Księgi Jakubowe - Cytaty:
"Gdyby ludzie czytali te same książki, żyliby w tym samym świecie. A są tacy, całe mnóstwo, co nie czytają wcale, ci mają umysł uśpiony, myśli proste, zwierzęce, jak owi chłopi o pustych oczach.
Gdyby on, ksiądz był królem, nakazałby jeden dzień pańszczyźniany na czytanie przeznaczyć, cały stan chłopski zagoniłby do ksiąg i od razu inaczej wyglądałaby Rzeczpospolita".
Urzekły mnie opisane rohatyńskie klimaty, żydowskie tradycje i obyczaje, ksiądz Benedykt Chmielowski, arystokracja.
"Trudno po tych łachmanach rozróżnić czy to bieda żydowska, czy cerkiewna, czy katolicka. Tak, bieda nie ma ani wiary, ani narodowości".
Podczas pobytu w Krakowie pod koniec stycznia 2021 zdecydowałam się kupić Księgi Jakubowe. 

Założyciele sekty frankistowskiej zostali ochrzczeni się w katedrze lwowskiej w 1759 r. Zmienili nazwisko, na polskobrzmiące, najczęściej przyjmując nazwisko osoby chrzestnej. Wkrótce przyjmowali tytuły szlacheckie, byli zamożni, wykształceni. Z czasem stali się ośrodkiem wokół którego tworzyła się warszawska inteligencja XIX w.

czwartek, 27 sierpnia 2020

Widzialna ciemność - William Golding

Złotówkę, słownie 1 zł dałam za "Widzialną ciemność", starą książkę, pierwsze polskie wydanie z 1986 roku nakładem Wydawnictwa Czytelnik. Trzy lata wcześniej w 1983 autor tej książki otrzymał Nagrodę Nobla za całokształt twórczości literackiej.  
William Golding nieżyjący już (zmarł w 1993 roku), najwybitniejszy współczesny pisarz angielski, 10 lat cieszył się Nagrodą Nobla. Był również laureatem Nagrody Bookera w 1980, najbardziej znany z powieści "Władca much". Jego dorobek doceniła brytyjska Królowa Elżbieta II, która w 1988 pasowała Noblistę na rycerza i nadała mu tytuł szlachecki

Widzialna ciemność (tytuł oryginału ang. Darkness Visible) – to powieść o dwoistej naturze ludzkiej, walce dobra ze złem we współczesnym świecie pełnym zagrożeń cywilizacyjnych, gdzie problem nie leży w świecie zewnętrznym, ale w psychice każdego z bohaterów opisanych przez autora.

Powieść składa się z trzech części ("Matty", "Sophy", "Sam na sam"). 
Rozpoczyna się opisem pożaru Londynu wywołanego niemieckim atakiem rakietowym w czasie II wojny światowej. Z ognia wyłoniła się cudem ocalały z pożaru chłopiec Matty, o którego pochodzeniu nie było nic wiadomo (wziął się z ognia). Na twarzy pozostała mu na całe życie odrażająca dla otoczenia blizna, przez co jest wykluczony społecznie. 
Prześladują go trzy pytania: Kim jestem, czym jestem i po co jestem. 
Ucieczkę od codzienności znajduje w Biblii, gdzie odnajduje własną tożsamość i sens istnienia.


sobota, 15 sierpnia 2020

Ostatni Mazur. Opowieść o wojnie, namiętności i stracie. Andrew Tarnowski

Andrew Tarnowski ur. 1940 - brytyjski dziennikarz polskiego pochodzenia, jego rodzice wyemigrowali z Polski w czasie II wojny światowej. Studiował historię na uniwersytecie oksfordzkim. Przez trzydzieści lat był korespondentem Agencji Reutera. 
"Ostatni Mazur. Opowieść o wojnie, namiętności i stracie", a tytuł oryginału 
"The Last Mazurka. A Tale of War, Pasion and Loss". To jego pierwsza książka. Za jej opublikowanie został wykluczony ze Związku Rodu Tarnowskich. 
Dlaczego?

Andrew Tarnowski potomek rodu Tarnowskich wyrusza na poszukiwanie swoich korzeni. Nikogo przy tym nie wybiela, dąży do uchwycenia prawdy, czasem gorzkiej i niewygodnej. Pisze o burzliwych losach trzech pokoleń galicyjskiej arystokracji: o powrocie do rodzinnych majątków po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku i o późniejszej walce z plagą grabieży, o beztroskich latach spędzonych w stolicach kulturalnych świata i życiu w pustynnym kurzu obozów wojskowych - ale też o miłości, zdradzie i zemście. 
Bardzo gorąco polecam. 
Norman Davis napisał:
"Prawdziwa walka o życie i miłość w rozpadającym się świecie. Wspaniała książka napisana ze znakomitą precyzją. Najlepsza droga poznawania historii."
Cennym dodatkiem jest rozrysowane drzewo genealogiczne, podczas czytania często zaglądałam na dość czytelny graf.
Na tle dwóch wojen ubiegłego stulecia opisuje losy Rodziny i związanych z rodziną rodów Potockich, Tyszkiewiczów, Zamoyskich, Branickich , którzy rozproszyli się po całym świecie. Rozległe koneksje pomogły im przetrwać czas wojennego exodusu w Rumunii, Jugosławii, Egipcie i w Anglii. 

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Pamiętnik kościoła i klasztoru oo Bernardynów w Leżajsku - Czesław Bogdalski

"Pamiętnik kościoła i klasztoru oo Bernardynów w Leżajsku" - Czesława Bogdalskiego przedrukowałam sobie wiele lat temu z Rzeszowskie Biblioteki Cyfrowej. Korzystałam z niej często, wykorzystując wiedzę do moich blogów o Bazylice OO Bernardynów, o Leżajsku, bowiem o. Czesław Bogdalski w sposób kronikarski spisał ze starych aktów i kronik wiele cennych informacji dot. historii miasta, jego założenia, fundatorów, wydarzeń religijnych, historycznych Leżajska, historii klasztoru i in. wydarzeń pomyślnych i mniej pomyślnych dla Leżajska.
 
Kilka lat temu ukazał się reprint Pamiętników, nakładem Zakonu oo. Bernardynów, Kraków 1929, liczba stron: 191. Ku mojej uciesze dostałam tę książkę w prezencie. 
"Leżajsk to przemiły zakątek ojczysty, do którego przywarło tyle cudnych legend i powieści. Leżajsk to wreszcie jeden z najwspanialszych tronów, jakie sobie Maryja Królowa Korony Polskiej na tej ziemi założyła - to obok Jasnej Góry, Ostrej Bramy i Kalwarii Zebrzydowskiej najbardziej obfite złoże jej łask i nie policzonych cudów świadczonych narodowi naszemu. " - tak pisał w grudniu 1928 roku O. Czesław Bogdalski - przełożony (prezydent) Klasztoru. Został mianowany 7 grudnia 1880, bezpośrednio po pogrzebie o. Kornela Bryniarskiego, który przez 12 lat był gwardianem w Leżajsku.
Sporo możemy dowiedzieć się o budowniczych, fundatorach, artystach, o sztuce sakralnej. Także o pożarach, o dzwonach, o wojnach. O królach, którzy nadawali przywileje, założyli Leżajsk, odwiedzali spustoszone przez Tatarów miasto, którzy modlili się w Kaplicy Matki Bożej, składali wota dziękczynne po powrocie z wojen.
O szwedzkich, tatarskich, węgierskich najeźdźcach, którzy morowali mieszkańców, rabowali i palili leżajski klasztor. 
O kościele napisał m. in., że jest zaledwie o 3 metry krótszy od Kościoła Mariackiego.
Artysta malarz Stroiński został sprowadzony ze Lwowa, w 1752 roku pokrył świątynię wspaniałymi freskami.
Obraz Zwiastowanie NMP z ok. 1660 roku, to dzieło malarza bernardyńskiego o. Franciszka Lekszyckiego. Franciszek Lekszycki namalował obraz "Ostatnia Wieczerza" w Kościele Bernardynów w Krakowie.

O ludziach ...
   Jan Grabieński z pobliskiego Sokołowa złożył fundusz w klasztorze, aby wczesnym rankiem i wieczorem odgrywany był hejnał ku czci Matki Bożej. Po kilkuletniej przerwie w Nowy Rok 1881 zabrzmiał na powrót hejnał, który odtąd był regularnie odgrywany rano i wieczorem.

   W 1893 roku zamówiono w Norymberdze w Bawarii 3 000 większych obrazów Matki Bożej Leżajskiej, mniejszych obrazów 47,5 tysiąca, medalików z Matką Bożą z mosiądzu i niklu 10 000 oraz 100 medalików srebrnych. 
   Wspominam o tym, bowiem jest w Leżajsku pasjonat Rafał Ciryt, który część tych obrazków i medalików Matki Bożej sukcesywnie skupuje na giełdach staroci i ma już dość sporą kolekcję. 
   
   Polecam miłośnikom historii. Sporo informacji o I wojnie światowej. Książka jest podstawową literaturą cytowaną w różnego rodzaju rozprawach naukowych.

środa, 15 lipca 2020

Bitwa pod Grunwaldem - Jan Długosz

Dzisiaj, 15 lipca 2020 przypada 610. rocznica bitwy pod Grunwaldem, jednej z największych bitew w historii średniowiecznej Europy. Na polu walki starły się siły zakonu krzyżackiego pod dowództwem wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena oraz połączone siły polskie, litewsko-ruskie i smoleńskie pod dowództwem króla Polski Władysława Jagiełły. Bitwa rozpoczęła się, kiedy posłowie wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego przynieśli królowi Jagielle dwa nagie miecze, było to obraźliwe posłanie. Podobno król Jagiełło celowo opóźniał rozpoczęcie walki, aby lipcowe słońce osłabiło zakutych w ciężkie zbroje krzyżackich rycerzy, w tym czasie wojska polsko-litewskie schroniły się w cieniu leśnego boru.
Bitwa pod Grunwaldem okazała się totalną klęską dla Zakonu krzyżackiego, który już nigdy nie odbudował dawnej potęgi. Śmierć poniosło ok. 8 tysięcy osób po stronie zakonu i 2-3 tysiące po stronie polsko-litewskiej. W czasie walki zginął, m.in. Wielki Mistrz Zakonu.
Przebieg bitwy znamy dzięki kronikarzowi Janowi Długoszowi, który zebrał relacje uczestników tamtego zdarzenia i zapisał je w kronikach.
Książka "Bitwa Grunwaldzka" jest jednym z najbardziej znanych fragmentów "Roczników, czyli kronik sławnego Królestwa Polskiego" Jana Długosza. Zasłynęła dzięki szczegółowym, barwnym opisom postaci i zdarzeń, w których autor wykorzystał m.in. opowieści ojca i stryja Zbigniewa Oleśnickiego - uczestników bitwy. Długosz przedstawia w Kronikach przebieg bitwy od rozpoczęcia do zwycięskiego zakończenia.
Jak to dobrze, że mieliśmy takiego Długosza, który zapisał tę wielką zwycięską bitwę w kronikach. Motywował to tak:

Długosz ubolewał, że tylu mężów wysoko ozdobionych nauką i dowcipem milczało, że wielu spraw i dziejów polskich, godnych wiadomości, które dla braku piszących niepamięć pokryła. Niedostatecznie mamy opisane, albo dawnością czasu zatarte, a więcej przez obcych, niżeli przez naszych pisarzy skreślone.
Pamięć ludzka i co ręce przekazują potomnym, zaciera się stopniami i ledwo życia jednego człowieka przetrwać może: lecz to co w księgach jest zapisane, to pozostaje na zawsze i niełatwo ulega zniszczeniu.
Gdy u innych narodów dzieje, piórem dziejopisów rozsławione, głośnymi się stały w świecie, u Polaków przeciwnie, dla braku piszących. sprawy wielkie i znakomite, czyny przeważnie królów i rządców, mężów dzielnych i bohaterów, przygody rozmaitych krajów części, żadnym nie objaśniono piórem, zalegają w cieniu zapomnienia i w wiecznej nikną pomroce: które, gdyby dziejopisowie nie oszczędzali pracy, za ich świadectwem miałyby sławę nieśmiertelną.
Polacy w ciągu tylu wieków niewielu mieli dziejopisów, mała liczba królów, książąt i innych bohaterów polskich uzyskała czynów swoich pomniki w dziejach; niektórych sława zstąpiła razem z nimi do grobu i zgasła na wieki. Przez niedbałość i gnuśność pisarzy z jasnego świecznika chwały strącone w cień ukrycia i nikczemności, zwiędły i zamarły, nie rozsławione jak należało, ani opowiedziane dokładnie.
Królowi Władysławowi Jagielle zależało na rozsławieniu zwycięstwa.
Długosz opisuje:
(...) Kiedy spisywano jeńców, Władysław, król Polski, siadłszy na konia, wyjechał z bratem swoim, wielkim księciem litewskim Aleksandrem na pobojowisko dla przypatrzenia się poległym. Wrócił wieczorem do obozu, skąd umyślnego gońca do królestwa polskiego z listami wyprawił, donosząc swojej żonie Annie królowej, tudzież arcybiskupowi, panom strzegącym zamku krakowskiego, akademii i rajcom miasta Krakowa, o wielkiej Krzyżaków porażce i odniesionym nad nimi walnym zwycięstwie i nakazując z tego powodu dziękczynne nabożeństwa po wszystkich kościołach. Wysłaniec z rozkazu króla wziął ze sobą chorągiew, gdy przybył do Krakowa i oznajmił o wielkim zwycięstwie, całe miasto z radością zabrzmiało po kościołach pieśniami na chwałę Boga, a przez całą noc błyszczały światła, okazując powszechną radość i pociechę. Huknął potem rozgłos tego zwycięstwa po wszystkich ziemiach polskich i w każdym mieście, w każdej wsi i miasteczku głoszono z uniesieniem i obchodzono ten świetny triumf, a w nim własną i powszechną kraju pomyślność.  
Jagiełło do Krakowa wrócił dopiero po 16 miesiącach. W dniu 25 listopada 1411 roku Jagiełło wyruszył pieszo z Niepołomic i szedł przez Wieliczkę i Kazimierz, otoczony wyższym duchowieństwem i rycerstwem. Przed procesją niesiono zdobyte pod Grunwaldem krzyżackie chorągwie. Na Kazimierzu wstępowano po drodze do tamtejszych kościołów. Następnie zatrzymano się na dłużej na Skałce, aby oddać hołd św. Stanisławowi – patronowi Polski. Później orszak królewski udał się na Wawel, gdzie podczas uroczystości kościelnych zawieszono zdobyczne chorągwie wokół grobu św. Stanisława na ścianach nawy głównej katedry wawelskiej. Ceremonia ta zakończyła krakowskie uroczystości ku czci zwycięstwa, które dały początek tradycji obchodów grunwaldzkich.
Przez wieki Bitwa pod Grunwaldem była pierwszym polskim świętem narodowym, obchodzonym już od 1411 roku, niestety, zapomnianym po 1918.
***
Z tego źródła chętnie czerpali dziejopisarze i historycy kolejnych pokoleń oraz artyści tej miary, co Jan Matejko - Grunwald, Wojciech Kossak, Juliusz Słowacki - "Zawisza Czarny", Henryk Sienkiewicz "Krzyżacy" i Ignacy Kraszewski w powieści "Krzyżacy w r. 1410". Jerzy Nowosielski.
Także pasjonaci genealogii oraz rekonstruktorzy bitwy pod Grunwaldem.
***

"Praojcom na chwałę, braciom na otuchę".
15 lipca 1910 roku w Krakowie, w 500 rocznicę bitwy pod Grunwaldem odsłonięty został Pomnik Grunwaldzki.
Uroczystość ta stała się wielką manifestacją patriotyczną, udział wzięło ok. 150 tys. gości m. in. prezydent Krakowa Juliusz Leo. Po raz pierwszy wykonano publicznie "Rotę" Marii Konopnickiej z melodią Feliksa Nowowiejskiego.
Poniżej figury Władysława Jagiełły - Wielki książę litewski Witold stoi nad pokonanym wielkim mistrzem zakonu krzyżackiego Ulrichem von Jungingenem.
Pomnik Grunwaldzki sfinansowany przez Ignacego Paderewskiego, został zniszczony w czasie II wojny światowej, na przełomie lat 1939/40. Zrekonstruowany w 1976 roku staraniem prof. Wiktora Zina, autora projektu architektonicznego pomnika. Pomnik stoi na Placu Matejki. Osobiście widziałam, jak helikopterem transportowano na linach posąg Władysława Jagiełły na koniu. Kiedy instalowano go na cokole, w Krakowie bił dzwon Zygmunta.

środa, 1 lipca 2020

Potępienie Paganiniego - Anatolij Winogradow

Zastanawiam się ile fantazji literackiej trzeba mieć, aby opisać tragiczne dzieciństwo chłopca, którego natura obdarzyła genialnym talentem muzycznym, zaś poskąpiła mu urody. Zadaję sobie pytanie jaki wpływ na dalsze życie miało tragiczne dzieciństwo wirtuoza skrzypiec Nicola Paganiniego dorastającego u boku despotycznego ojca, a opisane przez Anatolija Winogradowa w książce "Potępienie Paganiniego". Jak potoczyłaby się kariera utalentowanego skrzypka, gdyby żył w dzisiejszych czasach?
Maleńka małpka z wystającą szczęką i z bardzo długim nosem. W szpetnej twarzy dziwnie wyodrębniały się wielkie agatowe oczy.
Ojciec Antonio Paganini - sadysta, satrapa nazywał go poczwarą. Zamykał w komórce, głodził wymuszając naukę gry na skrzypcach.
"W Genui, w starożytnej katowni, chłopiec nieraz miał okazję widzieć drewniane cholewy i dyby, przypominające z kształtu dekę skrzypiec. Były to części tak zwanego buta hiszpańskiego, którym odciskami nogę przestępcy podczas tortur. Skrzypce stały się takim samym narzędziem tortury dla rąk, serca i mózgu dziecka. Łokcie i ramiona bolały, palce nie mogły utrzymać smyczka, lewa ręka wypuszczała gryf i skrzypce padały na matę. Prócz tego całymi tygodniami nie schodziły sińce, skutek umiejętnych uszczypnięć rodzonej ojcowskiej ręki. Ręce, nogi, twarz, szyja - wszystko było w sińcach.
- Zrobię z ciebie znakomitość, przeklęta małpo. I tak jesteś sprzedany diabłu".
Chłopiec ledwo trzymał się na nogach, zaczął kasłać i pluć krwią. Nie bacząc na to ojciec nie skąpił mu razów. Omyłka w pasażu, źle zagrany takt, ospałość gry - wszystko było powodem do kary.
Dla tego człowieka (mowa o ojcu) nie istnieją cierpienia Nicola, stary traktuje syna jak rzecz, jak instrument, który ma przynieść mu zysk, jak maszynę, Nicolo znaczy mniej niż papuga dla kataryniarza lub małpa dla Sabaudczyka".

Wiedeń, 1828. Paganini spaceruje z zaprzyjaźnionym skrzypkiem Maysederem, synem starego rabina wiedeńskiego. 
Załóżmy, że tak było, tak mogło być, dlaczego nie?
"Pewnego razu kupowali rękawiczki. 
- To skóra żyrafy - zauważył Paganini zwracając się do sprzedawczyni.
- Nie proszę pana - odparła kupcowa - to są najmodniejsze rękawiczki nazywają się Paganini.
-Biedny skrzypek! - zawołał nie poznany kupujący.
- On wcale nie jest biedny - odrzekła kupcowa wesoło szczerząc zęby, - Mówią, że za wielkie pieniądze kupił sobie w Rzymie Order Złotej Ostrogi.
Mayseder i Paganini wychodząc ze sklepu, roześmiali się.
- Iluż osłów zraniła pańska Złota Ostroga.Jednakże pan przyciąga kupujących.
Pokazał mu wystawę innego sklepu galanteryjnego, gdzie leżały rękawiczki i krawaty a'la Paganini.
Olbrzymie popiersie z czerwonej masy cukrowej z napisem nakreślonym niebieskim atramentem: 'Niezrównoważony skrzypek Paganini', a w innym miejscu - potężna głowa cukru, uwieńczona popiersiem Paganiniego; w trzecim - duży na całą wystawę portret skrzypka, zrobiony z kolorowych jedwabnych chustek.
- Dziś byłem świadkiem, jak konsumowano w mleczarni pańskie popiersie z masła. A wieczorem w klubie gwardzistów oficerowie, grając w bilard, wynaleźli nowe wyjątkowe uderzenie i nazwali je uderzeniem Paganiniego". 
      W dzisiejszych czasach pewnie musieliby uzyskać zgodę, albo płacić artyście za wykorzystanie jego wizerunku. 

Niccoló Paganini ur. się 27 października 1782 roku w Genui, jako trzecie z sześciorga dzieci Antonio i Teresy (z domu Bocciardo) Paganini. W 1827 roku papież Leon XII uhonorował Paganiniego Orderem Złotej Ostrogi. Jego sława rozeszła się po Europie dzięki trasie koncertowej, która rozpoczęła się w Wiedniu w sierpniu 1828 roku, zatrzymując się w każdym większym europejskim mieście w Niemczech, Polsce i Czechach do lutego 1831 roku w Strasburgu. Następnie odbyły się trasy koncertowe w Paryżu i Wielkiej Brytanii. W trakcie swojej kariery Paganini zaprzyjaźnił się także z kompozytorami Gioachino Rossinim i Hectorem Berliozem. Poznał Fryderyka Chopina, a nawet z nim koncertował, znał Franciszka Liszta. Paganini posiadał szereg znakomitych instrumentów smyczkowych, skrzypce Guarneriego z 1743 wykonane przez włoskiego lutnika z Cremony Giuseppe Guarneriego, skrzypce Amati, skrzypce Stradivariusa.

Winogradow przedstawił w książce ciężkie życie wybitnego artysty, prześladowanego i nękanego przez kościół. Nie wiem na ile ukazany wątek kościelnych intryg i manipulacji poprzeplatany z wątkami historycznymi, spiskami, rewolucją francuską jest realistyczny, ale chociażby z tego powodu warto przeczytać książkę. 

Niccoló Paganini zmarł na gruźlicę 27 maja 1840r w Nicei. Ponieważ był ateistą i całe życie stronił od kościoła, Kościół odmówił udzielenia Paganiniemu ostatniego namaszczenia i katolickiego pochówku. Cztery lata zabiegano o to, aby jego zwłoki mogły zostać przetransportowane do Genewy. Pogrzeb odbył się dopiero w 1876 roku w Parmie i. Pochowany na Cmentarzu w okazałej kaplicy. 


sobota, 6 czerwca 2020

Rzeczy, których nie wyrzuciłem - Marcin Wicha

Co zostaje po śmierci bliskiej osoby? Przedmioty, wspomnienia, urywki zdań? Narrator porządkuje książki i rzeczy pozostawione przez zmarłą matkę. Jednocześnie rekonstruuje jej obraz – mocnej kobiety, która w peerelowskiej, a potem kapitalistycznej rzeczywistości umiała żyć wedle własnych zasad. Wyczulona na słowa, nie pozwalała sobą manipulować, w codziennej walce o szacunek – nie poddawała się. Była trudna. Była odważna.

W tej książce nie ma sentymentalizmu – matka go nie znosiła – są za to czułość, uśmiech i próba zrozumienia losu najbliższej osoby. Jest też opowieść o tym, jak zaczyna odchodzić pierwsze powojenne pokolenie, któremu obiecywano piękne życie
.

Książkę Marcina Wichy kupiłam jesienią 2018, zaraz po tym, kiedy usłyszałam w mediach, że została uhonorowana 
nagrodą literacką Nike 2018 i jej doskonałą recenzją "za oszczędność języka i bogactwo książki, która mówi o rzeczach najważniejszych". Książka nagrodzona wcześniej Paszportem Polityki  2017.

Marcin Wicha porządkuje mieszkanie po zmarłej matce. 
"Co zrobić z rzeczami, które zostały po zmarłej osobie? Nie zawsze jest to zadanie łatwe, często przeciąga się to w nieskończoność, ale w końcu musi nadejść "ten" moment. A i tak wiele rzeczy zostaje na swoim miejscu. Przez rok, drugi, trzeci... No bo jeszcze niedawno zwykła książka kucharska staje się kopalnią wspomnień".

Od pierwszych przeczytanych zdań utożsamiałam się z rozterkami osieroconego syna. Kiedy moja mama umarła miałam ten sam problem. Przez trzy lata mieszkanie mamy było w stanie nienaruszonym. W końcu przyszedł czas, kiedy trzeba je było sprzedać, opróżnić z mebli, szaf zapełnionych ubraniami, z obrazów, książek, kwiatków od czasu do czasu podlewanych, ..., do tego korespondencje urzędowe i prywatne, albumy, dokumenty... Skrzypce taty... Ręką mamy spisane wspomnienia... Trzeba było opróżnić szuflady ...
Musiałam podjąć decyzję co ma przetrwać, a co wyrzucić na śmietnik? Każda rzecz wydawała mi się bezcenna, przywoływała chwile przeżyte w rodzinnym domu. Przywoływała emocje, wspomnienia i uśmiech.

Niemal każdą stronę książki czytałam na raty, robiąc sobie przerwę na rozmyślania i przemyślenia, zakreślałam, co ważne. Czasami były to dwie przerwy, bo pisane o dwóch różnych sprawach.
Obraz matki naszkicowany ręką Marcina w dużej mierze jest obrazem moich upodobań, zamierzeń, moich myśli ..., także dziwactw.

"Pracuję na nieśmiertelność - mówiła. Układała cudze wspomnienia. Żeby kiedyś dzieci zrozumiały, że chwile spędzone w jej mieszkaniu, wśród książek z ilustracjami i filmów na video, były jedynymi momentami idealnego spokoju. Że tylko tam było bezpiecznie. Może się myliła".

Subiektywne spojrzenie autora na rzeczy, których nie wyrzucił przywołało również moje emocje i wspomnienia, skłoniło do refleksji. Jaki jest sens gromadzenia przedmiotów i innych bibelotów? Co zrobią moje dzieci, gdy staną przed podobnym problemem?

Autor oddał hołd swojej mamie, a jego refleksje są rodzajem żałoby.

wtorek, 5 maja 2020

Sekret Tudorów C.W. Gortner

Powieść "Sekret Tudorów. Kroniki nadwornego szpiega" C.W. Gortner, opisująca epokę intryg, spisków i... szpiegów w czasach Tudorów na dworze angielskim u schyłku panowania Edwarda VI. Nie ma charakteru kroniki czy pamiętnika.
Akcja rozgrywa się w ciągu kilkunastu dni. Młody król Edward VI jest umierający. Następczynią, zgodnie z prawem sukcesji, ma zostać Maria Tudor. Niestety ma wielu przeciwników. Inni optują za Elżbietą Tudor. A John Dudley, książę Northumberland, podejmujący wszystkie decyzje ,ma jeszcze inny pomysł. Jemu chodzi o władzę dla swej rodziny, więc zrobi wszystko, aby to osiągnąć.
Jest lato 1553 roku. Brendan Prescott, podrzutek i sierota, wychowuje się w domu potężnej rodziny Dudleyów. Prescott zostaje wysłany na dwór królewski jako giermek Roberta Dudleya, który powierza mu tajną misję i wysyła do przyrodniej siostry króla - księżniczki Elżbiety. Brendan wplątuje się w mroczne dworskie intrygi i szpieguje dla Williama Cecila. Mając u boku tylko odważnego chłopca stajennego i pełną uroku, zuchwałą damę dworu, próbuje dociec prawdy o tajemniczym zniknięciu ciężko chorego króla Edwarda VI. Rzuca się w wir politycznej gry, którą rządzą podstępy, kłamstwa i zbrodnie.

wtorek, 28 kwietnia 2020

Bieguni - Olga Tokarczuk

Książka "Bieguni" Olgi Tokarczuk jest opowieścią, trochę, o mnie. O ucieczce w nasze zainteresowania i wręcz w pasje, o odkrywaniu świata poprzez podróże, zgłębianiu nauki, a wszystko po to, by znaleźć receptę na sens istnienia, na zgłuszenie poczucia winy, wyrzutów sumienia. 

Miszmasz czyli różne zapiski o różnorodnej formie. Relacje z podróży, biografie osób, anegdoty, ciekawe informacje z zakresu medycyny.
Mam tak samo, gdy przychodzi mi jakaś myśl godna lub niegodna uwagi zapisuję, podobnie jak autorka książki „na skrawkach papieru, w notesach, na pocztówkach, na skórze dłoni, na serwetkach, na marginesach książek”. Z tych różnorodnych skrawków zapisków autorka stworzyła opowieść złożoną z poszatkowanych wątków. Posklejała je w całość przesłaniami o istnieniu, o przemijaniu, o nawykach, konwenansach, o desperackim utrwalaniu.

"Odtąd już wszędzie widziałam wskazujące coś dłonie, stałam się niewolnicą tego detalu, zawładnął mną" - pisała Olga Tokarczuk o dłoni z palcem wskazującym uniesionym pionowo w niebo - dłoni cesarza Konstantyna. Świata jest za dużo, lepiej więc skupić się na szczególe, nie na całości
Ten fragment przywołał mi fotografie mojego znajomego podróżnika, który bardzo często fotografuje się z palcem wskazującym na detal w tle. 

Tak jak nieciekawa, wręcz dziwaczna wydaje mi się historia o polskim turyście Kunickim, któremu podczas urlopu w Chorwacji zgubiła się żona, tak z wielkim zainteresowaniem i podziwem przeczytałam historię holenderskiego anatoma z przełomu XVII i XVIII wieku. W „Biegunach” zwróciłam uwagę na ciekawe fragmenty tekstu, gdzie bohaterem jest dr Blau, naukowiec, anatom, ... W dzieciństwie ojciec zabrał go do Muzeum Higieny, tam zobaczył Glasmenscha, szklanego człowieka, dzieło Franza Tschakerta. Szklany człowiek z Muzeum wywarł ogromny wpływ na dalsze życie Blaua.

Najważniejszym wątkiem "Biegunów", przynajmniej dla mnie, jest historia kolekcji anatomicznych figur woskowych w Josephinum – Muzeum Uniwersytetu Medycznego w Wiedniu.
Czytając, przywołałam wspomnienia z mojego pobytu w stolicy Austrii. We wrześniu 2006 roku, podczas kilkudniowego pobytu w Wiedniu, przechodziłam sobie spacerkiem w kierunku centrum miasta i po drodze natknęłam się na ciekawy klasycystyczny budynek przy Währinger Straße 25. Znajduje się tam obecnie Uniwersytetu Medycznego w Wiedniu - Josephinum, ale kiedyś w tym gmachu zaprojektowanym przez Isidora Canevale mieściła się Wojskowa Akademia Medyczno-Chirurgiczna założona przez cesarza Józefa II (stad nazwa Josephinum). Akademia miała kształcić w nowoczesnym stylu lekarzy i położne.

Żałuję, że nie byłam w tym Muzeum. Nie miałam możliwości zobaczyć bogatych zbiorów publikacji i pism medycznych datowanych na czas pomiędzy XV a XVIII wiekiem, 2 5000 instrumentów medycznych, z okresu XVIII do XX wieku oraz najciekawszej część ekspozycji – modeli woskowych. Modele te, przygotowane na zamówienie cesarza Józefa II, stworzono we Florencji, w latach 1784-1788, z trudem transportowane do Wiednia.
Umieszczone w siedmiu pokojach w gablotach z drzewa różanego i szkła weneckiego prawie 1 200 preparatów, przedstawiają bardzo realistyczne odzwierciedlenie wnętrza człowieka, części ludzkiego ciała, modeli anatomicznych całego człowieka (więzadeł i mięśni, serca, naczyń krwionośnych i limfatycznych, jelit, mózgu, rdzenia kręgowego i narządów zmysłów).

 

Dzięki "Biegunom" poznałam przejmującą historię jednego eksponatu w wiedeńskim Muzeum.
 Cesarz Franciszek I, następca cesarza Józefa II nie wahał się wypchać po śmierci czarnoskórego dworzanina, niejakiego Angela Solimana. Teraz mumię, odzianą tylko w przepaskę z trawy, mogli oglądać goście monarchy”.

Z błagalnych listów Józefiny Soliman do Franciszka I, cesarza Austrii:

„Jestem jedynym dzieckiem Angela Solimana, sługi waszej Wysokości, zasłużonego dla Cesarstwa dyplomaty, człowieka oświeconego i ogólnie szanowanego. Ciało mojego ojca nie dostąpiło do tej pory chrześcijańskiego pochówku, lecz znajduje się – wypchane i spreparowane – jako okaz w Gabinecie Dziwów Natury na dworze Jego Wysokości. Oskórowano go jak zwierzę, wypchano trawą i ustawiono w towarzystwie innych wypchanych istot ludzkich, wśród szczątków jednorożców, monstrualnych ropuch, dwugłowych płodów pływających w spirytusie. Oglądałam tych, którzy cisną się, żeby zobaczyć na własne oczy Twoją kolekcję, Panie, i widziałam ich wypieki na twarzy, gdy patrzyli na skórę mego ojca. Słyszałam, jak chwalili Cię za rozmach i odwagę.
Te dłonie, które teraz nie dość starannie wypchano trawą, kiedyś dotykały mnie, brały mnie na ręce; policzek dziś wysuszony i zapadnięty, muskał moją twarz. To ciało kochało i było kochane … Ten ludzki szczątek podpisany imieniem i nazwiskiem mego ojca był kiedyś żywym człowiekiem”.

Każdej części ciała należy się pamięć. Każdemu ludzkiemu ciału – przetrwanie”.


Zobacz też:
"Prawiek i inne czasy" - Olga Tokarczuk

sobota, 12 maja 2018

Artykuły, Lektury, Rozmowy. Książka Stanisława Błaszczyny

"Artykuły, Lektury, Rozmowy" to drugi tom autorstwa Stanisława Błaszczyny, w którym Autor zawarł teksty publikowane w prasie polonijnej i krajowej oraz publikowane w formie bloga w Internecie. 
Książka podzielona jest na rozdziały: I. Artykuły, II. Lektury, III. Rozmowy, IV. Lirycznie?.
W rozdziale I. Artykuły . Stanisław Błaszczyna w latach 90. publikował artykuły w ramach cyklu Rock i okolice
W jednym z artykułów książki "Jim Morrison - płomień duszy czy fajerwerk pozera?" Autor przedstawił ciekawą analizę fenomenu Jima Morrisona i jego zespołu The Doors, człowieka, który był duszą doorsów, uznawanego przez idoli "Bogiem rock & rolla", "Apollem bluesa". 
Narkotyki, alkohol, seks, burdy i ekscesy nie były jego istotą lecz produktami ubocznymi życia poety ograniczonego ułomnościami ludzkiej natury i jej słabością - uważa Autor tekstu.
Jego ogień rozpalał pozostałych członków grupy i kiedy zgasł, niezdolni byli oni wykrzesać z siebie choć iskry dawnej świetności. I to prawda, że po jego śmierci The Doors stali się pustą nazwą - ich wielkość Morrison zabrał ze sobą do grobu.

Po przeczytaniu tekstu w całości ponownie powróciłam na jego początek, przeczytałam jeszcze raz i zadałam sobie pytanie: Dlaczego?
Wybrańcy bogów umierają młodo, Jimi Hendrix, Janis Joplin, Jim Morrison - jakie bóstwa zazdrosne były o tajemnice wykradane im przez śmiertelników? Apollińskie - z ich uduchowieniem i idealizmem, wszechogarniającą harmonią, czystą miłością i pięknem? Czy też dionizyjskie - kipiące pełnią istnienia, nienasycone i zmysłowe, pijane cielesną ekstazą?
Nietzsche postradał zmysły rozdarty przez te siły. Idealizm czy zmysłowość? Duch czy materia? Odwieczny dualizm ludzkich i boskich istot - bieguny, między którymi dzieje się czas, pośród których zawisło gdzieś nasze przeznaczenie.

Dlaczego ludzie młodzi, utalentowani sięgają do narkotyków, alkoholu i innych używek, dlaczego? A do tej listy, którzy skończyli źle, często w młodym wieku dopisywałam sobie, w myślach jeszcze inne osoby "ograniczone ułomnościami ludzkiej natury i jej słabością"

W rozdziale II. Lektury Stanisław Błaszczyna portretuje m. in. Stefana Kisielewskiego, filozofa Nietzschego, Olgę Tokarczuk, polemizuje na temat Chin z Jonathanem Fenby'm.
Mi akurat ten ostatni wątek o Chinach bardzo zainteresował. Stanisław Błaszczyna podczas kilkutygodniowego pobytu w Chinach miał okazję skonfrontować i opisać ogólną wiedzę nt Chińskiej Republiki Ludowej z własnymi spostrzeżeniami, w bardzo malowniczy i refleksyjny sposób opisał specyfikę Państwa Środka. 
Czytając o Chinach przypomniała mi się piosenka, którą w czasach studenckich śpiewało się na imprezach. 
"Nie oddamy Chinom Związku Radzieckiego, 
 Nie oddamy żółtej masie Kraju Rad, 
 Słuchaj Wania, jakby przyszło co do czego, 
 My czuwamy, Wy możecie słodko spać".

Piosenka miała wówczas inny wymiar. Chociaż? Dzisiaj w czasach chińskiej ekspansji gospodarczej i polityce Zachodu może jest czas na refleksje czy aby nie oddamy wkrótce Chinom  ...
***
W rozdziale III. Rozmowy Błaszczyna przedstawił interesujące wywiady z twórcami kultury m. in. z Juliuszem Machulskim, Krzysztofem Zanussim, Agnieszką Holland, Czesławem Niemenem.
Przytoczę może jeden ciekawy wywiad Stanisława Błaszczyny z Jerzym Stuhrem, jednym z najpopularniejszych twórców polskiego filmu i teatru, aktorem, rektorem PWST w Krakowie. Rozmowa ze Stuhrem przeprowadzona w 1995 roku w Chicago, recenzja filmu "Spis Cudzołożnici refleksje zostały opublikowana w "Dzienniku Chicagowskim".
Jerzy Stuhr w tym czasie odbywał tournee po Stanach, prezentując "Szwejka", „Spis cudzołożnic”oraz „Kontrabasistę”.

Błaszczyna bardzo odważnie i krytycznie ocenia "Spis Cudzołożnic", debiutancki film wyreżyserowany przez Jerzego Stuhra ", film pozytywnie oceniany w Polsce, który na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni zdobył nagrodę specjalną jury. Jerzy Stuhr wystąpił tam w potrójnej roli: reżysera, współscenarzysty oraz wykonawcy roli głównej. 
Genialny tekst, jak dwóch facetów rozmawia o dupie Maryny, uśmiałam się czytając, a jednocześnie podziwiałam ich w tej roli. Błaszczyna przekomarza się ze Stuhrem na temat filmu, zarzuca mu niedoskonałości, a ten się tłumaczy, że ideą filmu było ukazanie problemów osobistych, często intymnych człowieka, jego rozterek związanych z kryzysem wieku średniego, film o kobietach, które gdzieś kiedyś po drodze zmarnował, przegapił, nie rozumiejąc ich, film o przemijaniu. 
Błaszczyna zadając podczas wywiadu dość odważne i prowokacyjne pytania sprowokował artystę do rozmowy, głównie o polskiej kulturze i zachodzących w naszym kraju przemianach, kryzysie narodowej tożsamości Polaków, tradycji, historii i patriotyzmie, dziedzictwie kulturowym, solidarnościowym etosie, kompleksach przegranego pokolenia, któremu przyszło żyć w latach PRL.  
Mi się film podobał, po oglądnięciu, rzeczywiście przychodzi czas na refleksje.     
***
Z przyjemnością przeczytałam wywiad z Tadeuszem Nalepą. Wywiad z 1994 roku. Temat mi bliski, bo to rozmowa ze znanym bluesmanem spod Rzeszowa, a więc z moim krajanem z podkarpackiego. Nalepa pożyczał płyty od Ryśka Atamana z Leżajska, płyty z zachodnią muzyką rockową i to od niego nauczył się grać. Ryszard Ataman w latach 60. prowadził w Rzeszowie najlepsze radio muzyczne, prowadził wówczas w rozgłośni rzeszowskiej audycje pt. "Z płytoteki Ryszarda" oraz "Gwiazdy z mojej płytoteki".
Czasy Tadeusza Nalepy, Zespołu Breakout, Miry Kubasińskiej, Stana Borysa to czasy mojej młodości. 
Fot. Rzeźba z brązu przedstawia artystę z gitarą w ręku idącego ulicą 3 Maja, głównym deptakiem Rzeszowa.
W książce Stanisława Błaszczyny możemy przeczytać:
„Ja nie jestem bluesmanem. Ja jestem muzykiem, który sobie gra to, co mu akurat pasuje” – powiedział swego czasu Tadeusz Nalepa. Takie słowa w ustach człowieka, którego nazywa się „ojcem polskiego bluesa”, brzmią ja herezja. A jednak od razu możemy wyczuć w nich słowiańskiego ducha – ducha przekory i niezależności. Ducha, dodajmy, żywotnego: to już bowiem 30 lat, jak Rzeszowiak Nalepa „rzeźbi” na swoim „wiośle” blue notes, grając i śpiewając to, co mu akurat pasuje.
(...) w 1965 r., kiedy to w Rzeszowie Nalepa zakłada zespół „Blackout”, w skład którego wchodzą: Mira Kubasińska – śpiew, Stanisław Guzek (to oczywiście późniejszy Stan Borys) – śpiew, Andrzej Zawadzki – gitara, Krzysztof Potocki – gitara basowa, Józef Hajdasz – perkusja. Zrazu fama zespołu nie wykracza poza „rzeszowską Jasionkę”, jednak później przychodzą sukcesy na ogólnopolskich festiwalach (Ople, Gdańsk, Sopot, Warszawa) i bardzo dobre przyjęcie pierwszej płyty zespołu „Blackout” (1968).

Linki:
Ataman Ryszard Franciszek (1937-2009)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...