piątek, 12 lipca 2013

Piwo bezalkoholowe na dyplomatyczne uniki

Pamiętacie reklamę, w której mimo zakazu, reklamowano piwo, tyle że z niedwuznacznym przymrużeniem oka, jako 'Piwo bezalkoholowe'.
Zakaz reklamowania napojów alkoholowych obowiązywał, ale Polacy, jak zawsze dawali sobie radę z omijaniem przepisów. 
Może by taki patent 'z przymrużeniem oka' kupili politycy. Często zasłaniają się protokołem politycznym, tłumaczą się, że nie mogli inaczej, bo zagranica by się obraziła. 
Ostatnio cały Parlament ma problem czy uznać ludobójstwo na Wołyniu za ludobójstwo, czy tylko za niegodne czyny o znamionach ludobójstwa. 
A tak, moglibyśmy się wypowiadać o tragedii, jaka dotknęła Polaków na Wołyniu, że Bandy UPA były niegrzeczne, do tego uśmiech z przymrużeniem lewego oka.
- my rozumielibyśmy, że chodzi o te 100 tysięcy Polaków wymordowanych w bestialski sposób, a Ukraińcy byliby szczęśliwi, może nawet nazywaliby nas przyjaciółmi.

Żeby Niemcy się na nas nie obrazili, wystarczyłoby się wypowiadać w kwestii obozów koncentracyjnych:
'5 milionów ludności w czasie II wojny światowej wyjechało na obóz', oczywiście koniecznie przymrużając oko. 

Takim doskonałym politykiem i dyplomatą był przed laty Aleksander Zawadzki.  
W Krakowie na przykład, społeczny komitet przy FJN zbierał środki na odbudowę pomnika Grunwaldzkiego, zniszczonego podczas wojny przez Niemców. Ludność chętnie oddawała na ten cel makulaturę, kupowała cegiełki. Gdy fundusze były już prawie zebrane, Aleksander, ówczesny Przewodniczący Rady Państwa uznał, że postawienie pomnika mogłoby zaszkodzić dobrosąsiedzkim stosunkom z Niemcami, wtedy konkretnie z narodem NRD. 
Plac Matejki nocą
Nie wiem tylko, czy obawiał się obrazy ze strony niemieckich przyjaciół z bloku socjalistycznego za stawianie pomnika naszemu władcy, który pokonał Krzyżaków, czy za sprzeciwianie się woli hitlerowców, oni zburzyli, a my stawiamy!




związane z tematem blogi







środa, 22 maja 2013

Czy rząd rzeczywiście dba o nasze piersi?

Program Wczesnego Wykrywania Raka Piersi to wg mnie wielka ściema.
Tak, tak!
Rząd przeznacza ogromne pieniądze w ramach ubezpieczenia w NFZ na mammografię, wiedząc, że skuteczność tego badania równa się 20%. Oznacza to, że tylko co piąta osoba ma szansę wykrycia groźnych zmian.  Zamiast mammografii, owszem, można robić badania metodą USG, ale tego to już państwo nie finansuje. Kobiety muszą same zapłacić sobie za badania.
Jest program, trzeba działać, wysyła się wezwania na mammografię, w końcu państwo płaci. Nikt nie pyta czy jest sens opłacać mało wiarygodne badania, czy nie ma jakiś przeciwwskazań. Dlaczego?

Mammografię robiłam dwukrotnie, bezpłatnie, na Fundusz. Było to tak bardzo nieprzyjemne badanie, że za każdym razem, kiedy słyszę o badaniu piersi, czy kiedy otrzymuję kolejne zaproszenie na kolejne kontrolne badanie mammograficzne, to szlag mnie trafia.

Kto wymyślił taka aparaturę, a raczej ten koszmarny aparat tortur? Gdyby tak facetom zgniatano jądra podczas badania prostaty, jak kobietom zgniata się piersi podczas mammografii, to może ktoś mądry wynalazłby lepszą metodyędiagnostyczną.
Latamy w kosmos! A nie potrafimy wymyślić bezbolesnych badań w kierunku raka piersi.

Może przytoczę przykład z własnego podwórka.
W badaniach mammograficznych, które robiłam kilka lat temu wyszły mi jakieś niepokojące zmiany. Musiałam pojechać do Rzeszowa na konsultacje. Lekarz stwierdził, że moje piersi mają strukturę pełną torbieli i muszę za jakiś czas powtórzyć badania. Jednocześnie zaznaczył, żeby nie robić więcej mammografii tylko UGS, ponieważ ze względu na torbiele ewentualne zmiany w piersiach mogłyby być niezauważone.
Kiedy chciałam się zarejestrować na badania kontrolne, poinformowano mnie, że badania USG są pełnopłatne. Fundusz płaci tylko za mammografię, a dopiero potem, w razie podejrzanych wyników zlecą mi USG. Nie dopytałam się czy wtedy płatne, czy nie. 

Przecież to absurd. Nie podoba mi się, że jestem wykluczona z finansowania badań bezpłatnych. Że muszę sama opłacić za USG, chociaż, całkiem możliwe, że jestem w grupie dużego ryzyka ze względu na moje liczne torbiele.

Czemu rząd preferuje szkodliwe promieniowanie rentgenowskie, a nie chce płacić za USG?
Wiadomo, że badania USG są wiarygodniejsze od mammografii.
Wiadomo, że badania rezonansem magnetycznym są jeszcze bardziej wiarygodne, bo skuteczność wykrycia rezonansem nawet najmniejszych zmian w piersi sięga ok. 90%.
Jeszcze do niedawna namawiano kobiety do badania piersi metodą palpacyjną, tzw. samobadania. Badania palpacyjnie nie mają znaczenia diagnostycznego, tą metodą mamy szansę wykryć guzek, który niestety jest na tyle duży, że nie ma szans na wyleczenie.

Rząd tego nie wie?

sobota, 6 kwietnia 2013

Nasza polska bieda

Z cyklu - Fajny film wczoraj widziałam. Polecam bardzo ciekawą rozmowę Grzegorza Miecugowa z Witoldem Szabłowskim w programie Inny Punkt Widzenia
Witold Szabłowski razem z żoną stworzyli sobie swój własny PRL, a refleksje opisali w książce.
Mamy za sobą 23 lata transformacji. Jak żyjemy? Czy tak, jak chcielibyśmy żyć, czy może tak, że lepiej byłoby cofnąć czas i wrócić do czasów PRL. 
Bo w PRL-u wszyscy żyliśmy jednakowo biedni i jednakowo bogaci. Nie spotykało się ludzi grzebiących w śmietnikach za jedzeniem. Jeśli już, to najwyżej szukano tam kolorowych puszek do kolekcji, czy jakiś zagranicznych gadżetów.

Dzisiaj trwa walka o przetrwanie ludzi wykluczonych. Grzebią na potęgę w śmietnikach. Nie narzekają. 
Potrafią zarobić na puszkach po piwie, umeblować mieszkanie, a nawet się wyżywić. Na śmietniku można znaleźć wersalki, fotele, dywany, telewizory sprawne, ale starej generacji, garnitury, buty etc etc.
Ludzie dzisiaj wyrzucają olbrzymie ilości jedzenia. Dobrobyt całkowicie przesłonił im świat, nie widzą kryzysu, nie widzą biedy wokół siebie. W pogoni za pieniądzem, zapominają o dobrosąsiedzkich relacjach, takich jakie towarzyszyły ludziom w czasach przed transformacją. Dzisiaj luksusem są drogie samochody i szybka jazda nimi, apartament w stolicy, niekoniecznie naszej i złota karta do konta w banku. 
I tylko poczucia wspólnoty i solidarności  im brakuje. I pewnie o tym nie wiedzą, nie mają świadomości, że taka solidarność z biednymi, wykluczonymi mogłaby ich uszczęśliwić. 
Bo w ludziach jest tęsknota za kontaktem z prawdziwym człowiekiem, za prawdziwymi, szczerymi relacjami z człowiekiem. 
Tak jak to było w czasach PRL-u, gdzie człowiek człowiekowi nie był wilkiem.



Moje refleksje na temat PRL, co nam zostało z tamtych lat, jak zapisały się one w mojej pamięci opisałam na stronie Dziewczyny z PRLu


piątek, 29 marca 2013

Białe Święta Wielkiej Nocy

Pogoda spłatała nam figla. Wydawałoby się, że po jesiennych szarugach i  zimowych miesięcach otulonych śnieżną szatą wiosna powinna być słoneczna, kolorowa i pachnąca budzącą się do życia przyrodą. 
Tymczasem Święta Wielkiej Nocy zapowiadają się białe, śnieżne i chłodne. Aura nas nie rozpieszcza. 
Ostatnie dni marca, z soboty na niedzielę czeka nas zmiana czasu z zimowego na letni. Zegarki przestawimy o godzinę do przodu z 2:00 na 3:00.
Z okazji nadchodzących Świąt życzę wszystkim pogody ducha, zdrowia i spokoju oraz przyjemnego spędzania czasu przy świątecznym stole.

***
zobacz Święcenie potraw wielkanocnych w Bazylice OO Bernardynów w Leżajsku


***



środa, 13 marca 2013

Habemus papam. 13.03.13

Mamy papieża! 
Co prawda trzymałam kciuki za Christopha von Schönborna, który brany był pod uwagę, ale nie był głównym faworytem. Liczyłam, jednak po cichu, że szansę ma, bo jak mówiono, kto wchodzi na konklawe papieżem, wychodzi kardynałem. 
Wielkie zaskoczenie, ale i ogromne wzruszenie, zwłaszcza, gdy usłyszałam, jakie kardynał Jorge Mario Bergoglio z Argentyny przyjął imię. Franciszek - to imię, które przywołuje mi 2 skojarzenia: po pierwsze moja babcia Franciszka, bardzo skromna, pracowita i bardzo religijna, z wielką pokorą przyjmowała wszelkie trudności losu oraz drugie skojarzenie to umiłowany cesarz Franciszek Józef I z Bożej Łaski cesarz Austrii, Węgier i całej Galicji i Lodomerii, o którym moja babcia Franciszka bardzo pozytywnie się wyrażała, mimo, że żyła pod jego zaborami.
Poczułam sympatię do nowo wybranego papieża, szczególnie, jak podają media w pierwszych gorących komentarzach za jego skromne życie, za jazdę do katedry rowerem czy autobusem, za to, że sam przygotowywał sobie posiłki. Nie będzie mu łatwo.
Mam nadzieję, że przesłanie głoszące etos franciszkański - ubóstwo, pokorę i służenie ludziom wzbudzi refleksję u naszych polityków powołujących się na wartości chrześcijańskie.
Mam nadzieję, że to również nowy czas na refleksję i lekcję pokory dla świata duchownych.
Solidaryzuję się z papieżem wybranym gdzieś z końca świata, a nie z samego Rzymu. 
Doskonale pamiętam słowa 'Habemus papam - kardynalem Karol Wojtyla' wygłoszone 35 lat temu, 16 października 1978 roku. 

       >>>     Habemus papam - kardynalem Karol Wojtyla. 16.10.1978
Życzę wszystkim zaskoczonym i niezadowolonym z wyboru papieża Argentyńczyka, aby się mile rozczarowali. 

środa, 6 lutego 2013

Pojedynek Andrzej Heidrich - Teresa Torańska

      Fajny film wczoraj widziałam. Przedstawiał sylwetkę Andrzeja Heidricha, polskiego grafika, absolwenta Akademii Sztuk Pięknych, znanego głównie z autorstwa projektów naszych polskich banknotów, z serii 'Wielcy Polacy', 'Władcy Polski'. Bohater filmu znany jest z projektów znaczków pocztowych, także tych limitowanych edycji kolekcjonerskich. 
Film pt. 'Wielki człowiek małej grafiki'- poruszający, wywarł na mnie tak emocjonujące wrażenie, że postanowiłam napisać kilka słów na ten temat.
     Mistrzostwo świata popełniła Teresa Torańska, niestety już śp Teresa Torańska. 
Jak ona pięknie potrafiła słuchać! 
Jak ona pięknie potrafiła zadawać pytania, dawkując słowa na wagę złota i celnie moderując tok rozmowy. 
Oglądając film, miało się wrażenie, że Andrzej i Teresa rozumieli się bez słów. Wystarczyło, że usłyszał jedno słówko ze znakiem zapytanie i od razu wiedział o czym ma mówić. A mówił interesująco, bardzo. O swoim dorobku artystycznym,o ekslibrisach, wzorach pieczęci, godłach miast, herbach województw, o prywatnych projektach tworzonych tylko do szuflady, o projektach nie zaakceptowanych i odrzuconych. Jak mówił o kolekcjonerskim 50-złotowym banknocie z papieżem Janem Pawłem II, to łzy napłynęły mi do oczu ze wzruszenia. 
Teresa moderowała rozmowę tak, by bohaterem filmu był sam Heindrich, a nie ona. Ona się tylko sympatycznie uśmiechała, przytakiwała i trzepotem rzęs sygnalizowała, że mówi dobrze, i żeby mówił dalej.
    Patrząc na Torańską w trakcie filmu przypominały mi się wywiady przeprowadzane przez nasze znane i popularne dziennikarki telewizyjne. Zapraszają do studia rozmówcę i najczęściej nie dopuszczają go do głosu, popisując się własną wiedzą i opinią na zadany temat. Same zadają pytania i same sobie na te pytania odpowiadają. Koszmar i żenada. 
Te brylujące oratorki, powinny się jeszcze wiele nauczyć, by dorównać Teresie.
Zapominają o misji, jaką mają do spełnienia. 
     Dziwię się, że zapraszani do studia goście nie bojkotują programów i dziennikarzy i mimo wszystko przychodzą po raz kolejny do studia. Aż się ciśnie na usta podpowiedź, by rozmówca słysząc 'dziennikarski monolog' odpowiedział tylko jednym słowem: - tak lub nie.

wtorek, 25 grudnia 2012

Przy wigilijnym stole


Życzę Wam Wszystkim spokojnych Świąt, refleksji przy wigilijnym stole, radości z Bożego Narodzenia, a w Nowym Roku spełnienia marzeń i satysfakcji z osiągniętych celów. I wish You a Merry Christmas and a Happy New Year!



Dzielimy się opłatkiem życząc zdrowia, pomyślności, wzajemnej życzliwości. Najczęściej poważnie wypowiadane życzenia kończą się żartobliwymi uszczypliwościami. 
Opłatek symbolizujący chleb, na znak solidarności z potrzebującymi. Przełamanie się opłatkiem oznacza wybaczenie krzywdy.  
Kultywując tradycję zostawiamy na stole dodatkowo talerz dla niespodziewanego gościa. 







Przy tegorocznym wigilijnym stole w moim domu zasiadła moja mama. Świąteczny nastrój, radość i smutek jednocześnie. To pierwsze święta Bożego Narodzenia bez taty. Zmarł 7 kwietnia tego roku.

Mam nadzieję, że szczęśliwie dołączył do anielskiego chóru i razem z moim dziadkiem Julianem w ten wigilijny wieczór kolędowali Najwyższemu.

Tato zawsze podczas rodzinnego kolędowania grał na skrzypcach, a dziadek Julian, jak pamiętam zawsze pięknie śpiewał kolędy, także w chórze podczas pasterki.

Dziadek Julian zmarł 28 lat temu, 23 grudnia 1984 roku, dzień przed wigilią.


Najbardziej smutną wigilią, zwłaszcza dla moich dzieci była wigilia 2001 roku, kiedy nie zasiadł przy stole ich ojciec, a mój mąż Piotr Ordyczyński. Co roku w wigilijną noc odwiedzamy cmentarz, zostawiając na jego grobie świąteczny stroik, zapalamy światełko i modlimy się.

W zeszłym roku w wigilijnym blogu pisałam tak: 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...