sobota, 6 marca 2021

Mistrz i Małgorzata - Michaił Bułhakow

Powieść Bułhakowa trudna do czytania, powiedziałabym, ze względu na bohaterów, ich role i symbolikę trochę dziwaczna, powieść śmieszna zarazem, i oczywiście bardzo interesująca literacko. Posiada wiele wątków od realistycznych po fantastykę i magię, wątki kryminalne, zagadnienia psychologiczne, filozoficzne, moralizatorskie i moralne oraz biblijne. 
Interesujący jest  wątek nawiązujący do Ewangelii, historia prokuratora Poncjusza Piłata, który skazał Jezusa Chrystusa na ukrzyżowanie. W "Mistrzu i Małgorzacie" Piłata, który skazuje 
Jeszuę Ha-Nocri (przypominającego Jezusa), targają wyrzuty sumienia. Ten wątek biblijny jest metaforą dobra i zła, tchórzostwa i odwagi, rozterki dot. dokonywania wyboru - czy podejmować decyzje zgodnie z własnym sumieniem czy ulec presji innych, tylko po to, żeby się komuś przypodobać. To historia o ułomnościach, cierpieniu, przebaczaniu.
Bułhakow wymyślił ciekawy sposób na pokazanie ułomności ludzi żyjących w tym totalitarnym świecie propagandy radzieckiej. W groteskowy sposób zdemaskował absurdy systemu, pazerność ludzi, oportunizm, tchórzostwo, donosicielstwo. W takim świecie przyszło mu żyć, nie godził się z tym, nie mógł przejść obojętnie.

Woland mistrz czarnej magii o diabelskich mocach wykorzystuje ludzkie grzechy, słabości i ułomności. To ten cudzoziemiec z oczami o dwóch różnych tęczówkach (jedno oko czarne, drugie zielone), który na początku powieści przybywa do Moskwy i pojawia się na Patriarszych Prudach opowiada o sądzie nad Jeszuą. Woland jest bohaterem, który mimo swojej szatańskiej mocy, nie tylko karze ludzi złych, ale też, co ciekawe nagradza dobrych, uczciwych, szlachetnych, czego przykładem jest tytułowa Małgorzata. 
Pomocnikami szatańskiego Wolanda jest jego świta z kotem Behemotem na czele.

Michaił Bułhakow studiował medycynę na Imperatorskim Kijowskim Uniwersytecie św. Włodzimierza. W 1916 roku ukończył studia i został zmobilizowany do wojska oraz skierowany do miejscowości Nikolskoje w guberni smoleńskiej. Prowadził tam z małżonką szpital, w którym przez rok przyjął ponad 15 000 pacjentów. Po demobilizacji wrócił do Kijowa i otworzył prywatną praktykę jako wenerolog. Był uzależniony od morfiny. Czyżby uzależnienie miało jakiś wpływ na jego literackie wywody?

poniedziałek, 15 lutego 2021

Olimpias, Parmenion, Aleksander - Karol Bunsch

Sięgnęłam jeszcze raz po trylogię antyczną Karola Bunscha o Aleksandrze Wielkim. Chciałam porównać wrażenia, jakie towarzyszyły mi przed laty i teraz, po 42 latach.

Tę trzytomową powieść kupiłam za niebagatelną wówczas sumę, wydałam bowiem więcej niż moje miesięczne studenckie stypendium. To nieprawda, że w tamtych czasach w sklepach były puste półki, a w księgarniach nie było książek. Zamiast uczyć się do egzaminów podczas sesji, z wielkim zainteresowaniem pochłaniałam wiedzę o starożytnym Macedończyku. Byłam pełna fascynacji i podziwu dla bohatera.
Aleksander Wielki syn króla Macedonii Filipa i Olimpias, uczeń Arystotelesa - 
był dla mnie rzeczywiście wielkim bohaterem, wybitnym strategiem, jednym z największych zdobywców w czasach starożytnej historii, który złamał potęgę Imperium Perskiego, walczył w Egipcie, Turcji, Indiach. Towarzyszył mu w trudnych chwilach w bitwach przez wiele lat narowisty rumak Bucefał (Bukefalos).
Hellada to kraj filozofów, poetów, sofistów, ludzi żądnych sławy, pomników i nieśmiertelności. 
Książka dla miłośników historii starożytnej opisuje bitwy i okrucieństwo, cierpienie, głód, rozpusta, intrygi, rywalizację i walkę o wpływy, o uznanie i względy. Emocje i tragizm. 
"Olimpias", "Parmenion" i "Aleksander"  to trzy tomy, w których bohaterem jest Aleksander Macedoński. Tytułowa "Olimpias" - czwarta żona Filipa, matka Aleksandra i "Parmenion" - dowódca armii macedońskiej w służbie Filipa i Aleksandra Macedońskiego są bohaterami drugoplanowymi.
"Olimpias" - pierwsza część trylogii zaczyna się tragedią w Efezie, kiedy to szewc Herostratos podpalił największą świętość ludów Hellady, siódmy cud świata, skarbiec kultury greckiej - Artemizjon - świątynię Artemidy, bogini łowów i porodów. Herostratos, który całe życie robił sandały i trzewiki dla wytwornych heter, robotników i niewolników, który w wolnych chwilach upajał się poezją zapragnął nieśmiertelnej sławy i postanowił sięgnąć gwiazd. Tej samej nocy, gdy w Efezie spłonęło Artemizjon, w Pelli stolicy Macedonii urodził się Aleksander Wielki. Był synem króla Filipa II i Olimpias.
Przedstawiony jest jako wybitnie uzdolniony młodzieniec, przejawiający talenty zarówno w walce jak i w myśleniu, posiadający zdolności przywódcze i niezwykłą zaciętość w dążeniu do celu. Bunsch uwypukla również konflikt rodziców – ojca Filipa II z matką Olimpias i jego wpływ na młodego Aleksandra. 
Filip i Olimpias mieli również córkę Kleopatrę. Poślubiła króla Epiru, który był jej wujem, a bratem matki Olimpias. W czasie jej ślubu został  zamordowany jej ojciec Filip. 
Pierwsza część kończy się śmiercią Filipa w 336 p.n.e., w starej stolicy Macedonii – Ajgaj, zamordowanego przez jego byłego kochanka Pauzaniasza. Filip oprócz wielu żon, miał również kochanki i kochanków.

Jednym z bohaterów powieści jest Parmenion, zasłużony wódz armii macedońskiej w służbie Filipa II i Aleksandra Macedońskiego. Najważniejszy dowódca, najwierniejszy i zaufany przyjaciel Aleksandra. Mimo, że wg mnie był jednym z najbardziej pozytywnych postaci, jego syn Filotas takie miał o nim wyobrażenie:
- Czy tylko najmita nie ma domu? Czy to był dom, w którym nigdy nie siedziałeś? Najlepiej z niego pamiętam te noce, które przepłakałem, gdy przyjechałeś na dzień lub dwa i znowu cię nie było i nie wiedziałem czy i kiedy wrócisz. Pięcioro dzieci matka ci urodziła, bo pewnie tyle razy z nią spałeś! Pono nie przyjechałeś nawet, by ją pochować, gdy zmarła. Nie po to nas wyrostkami oddałeś Leonidasowi, byśmy dom mieli i gospodarzyć się uczyli, jeno by nas do wojny zaprawiał, jak psy do łowów. Teraz chcesz się nami opiekować? Masz dom, czemuż w nim nie siedzisz?

Nie dane było Parmenianowi, tak jak sobie marzył, wrócić do domu, pożenić synów i przy wnukach spędzić spokojną starość po burzliwym i mozolnym życiu.
Najpierw dowiedział się, że jego syn Filotas z woli króla został ukamieniowany, zbity jak pies, za zuchwałość, za zatajenie planowanego spisku na Aleksandra, wkrótce i on sam został zgładzony bez sądu. Dla przykładu - jak rzekł Aleksander, oskarżony o zdradę, za udział w spisku, za przeciwstawianie się zamierzeniom króla. Podobnie, jak większość żołnierzy, po ośmiu latach wojennych trudów, nie chciał już brać udziału w dalszych podbojach świata, chciał wrócić do kraju.
Parmenion został zasztyletowany, a obciętą głowę odesłano Macedończykowi.

I tak kończy się II część trylogii.

Diogenes w swoich wywodach podczas rozmowy z Ateńczykami:
 - Uchwaliliście posąg dla Aleksandra za to, że spalił pałac królów perskich, a waszym bogom oddał to co im zrabował Mardonis. Dlaczego klęski zadane wam przez Persów są hańbą, a przez Macedończyka nie? Dlaczego Aleksander zasłużył na posąg za spalenie takiego pięknego pałacu, a biednego szewczynę, który spalił Artemizjon zatłuczono kijami i wbito na krzyż?
- Aleksander spalił pałac w odpłacie za spalenie naszych świątyń na Akropolu - mówili Diogenesowi, na co ten im odpowiedział:
- A Mardonis spalił je za to, że wyście spalili świątynię Kybele w Sardonis. Czy palenie świątyń jest rzeczą chwalebną?

Po ponownym przeczytaniu książki Karola Bunscha mszę przyznać, że chyba z wiekiem i doświadczeniem wyostrzyła mi się wrażliwość na okrucieństwo wojny, cierpienie ludzi i zwierząt. Barbarzyńskie podboje Aleksandra Wielkiego uznawanego powszechnie za wybitnego stratega, uznanego za jednego z największych zdobywców w historii ludzkości pochłonęły tysiące ludzi. W imię sławy i uznania samego siebie za nieśmiertelnego zostało zniszczonych wiele starożytnych zabytków. 

Cytaty:
Diogenes: "Mądrość jest zbytkiem, wynika z tego, że większość ludzi obchodzi się bez niej i nawet nie wiedzą, że są głupkami".
zobacz też:
Powrót na pustynię - Horia Stancu

wtorek, 9 lutego 2021

Powrót na pustynię - Horia Stancu

Wiele lat temu, kiedy przeczytałam trylogię antyczną "Olimpias", "Parmenion" i "Aleksander" Karola Bunscha o Aleksandrze Macedońskim, synu króla Macedonii Filipa i Olimpias, uczniu Arystotelesa - Aleksander Wielki był dla mnie rzeczywiście wielkim bohaterem, wybitnym strategiem, jednym z największych zdobywców w czasach starożytnej historii, który złamał potęgę Imperium Perskiego, walczył w Egipcie, Turcji, Indiach.
Jednak ostatnio, po przeczytaniu kolejnej powieści o Aleksandrze, tym razem autorstwa rumuńskiego pisarza 
Horii Stancu "Powrót na pustynię" zmieniłam zdanie o fenomenie wielkości tego, który równał się bogom.
Aleksander był w pełni przygotowań do najświetniejszej najkosztowniejszej i najdalszej z wypraw wojskowych jakie dotąd planował. I nagle zachorował. Jego osobisty lekarz wyznał, że zostało mu parę , może nawet tylko trzy dni życia.
- Nie jest mi dane, bym owładnął całym światem. Całego życia trzeba by na dokończenie dzieła. A ty mi dajesz tylko trzy!
- Mówią, że przed zejściem do bogów, którzy rządzą państwem podziemnym człowiekowi dane jest w błyskawicznym mgnieniu ujrzeć całe swoje życie.
Wstrząsany odpływającymi i przypływającymi na przemian falami świadomości - wspominał. O dokonaniach, życiu ....
Autor w swojej książce przedstawił szaleństwo Macedończyka, łaknienie sławy, namiętność i nałogi, także żądzę niszczenia, okrucieństwo wojny, bestialskie traktowanie koni, pogardę dla wojska.

W roku 334 p.n.e. Aleksander Wielki wyruszył na czele sił macedońskich i greckich przeciwko Persji. O rozbiciu przez niego potęgi Achemenidów, opanowaniu Egiptu i wyprawie do Indii opowiada książka Horii Stancu "Powrót na pustynię".
Na okładce książki: Aleksander Macedoński i jego wierny koń Bucefał podczas bitwy pod Issos (333 p.n.e.). Powyższy obraz jest detalem mozaiki znalezionej w Domu Fauna w Pompejach w 1831 roku, przedstawiającej bitwę Aleksandra z Dariuszem III. Znajduje się obecnie w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.

czwartek, 31 grudnia 2020

Mija rok 2020. Życzenia Noworoczne 2021

Ostatnie godziny 2020 roku odlicza zegar. Nie ubolewam, że odchodzi, że nie będzie fajerwerków, tańców, hucznych balów. Będzie szampan i nadzieja na lepsze, na zdrowsze, na szczęśliwsze dni w nadchodzącym nowym 2021 roku. Stary rok nas wiele doświadczył, wiele nauczył, oby odszedł w niepamięć, ciekawe czym zaskoczy nas ten nowy.

Życzę miłości, także do siebie, szacunku do innych, wierności wyznawanym wartościom. Pomyślności. I zdrowia, zdrowia, zdrowia. Za wspólnie spędzony rok w wirtualnym świecie dziękuję.



środa, 30 grudnia 2020

Księżniczka Daisy - Judith Krantz

Historia młodej dziewczyny Daisy, córki rosyjskiego księcia Aleksandra vel Stasia Valensky'ego i Francesci Vernon amerykańskiej aktorki, gwiazdy Hollywood. Korzenie ojca Stasia Valenskyego sięgają szlacheckiej generacji rosyjskich bojarów, którzy towarzyszyli carom, od prawie tysiąclecia przed Piotrem Wielkim. Posiadłości rodu Valenskych na Uralu dostarczały jedną czwartą światowego wydobycia platyny, ojciec Stasia Vasily Valensky był właścicielem setek kilometrów plantacji trzciny cukrowej pod Kurskiem, kilkudziesięciu tartaków, kilkuset hektarów lasów, hodował konie.
Wielowątkowa historia, ciekawe życie Stasia, jednak najbardziej poruszający był dla mnie wątek związany z niepełnosprawną córką Danielle. Po tragicznej śmierci rodziców Daisy (matka zginęła w wypadku samochodowym, ojciec, który pilotował spitfire'a podczas pokazów lotniczych), bohaterce załamał się świat. Daisy straciła majątek pozostawiony przez ojca przerywa studia, by podjąć pracę producentki reklam i modelki. W ten sposób zarabia na utrzymanie upośledzonej siostry bliźniaczki, Danielle, przebywającej od dziecka w specjalnym ośrodku. 
Najbardziej wzruszający opis, kiedy Daisy złamała ojcowskie tabu nałożone na najdrobniejszą wzmiankę o Danielle i opowiedziała Shannonowi o swoim życiu, stracie majątku i poczuciu winy za upośledzenie siostry.
Tuż przed startem dużej kampanii reklamowej z udziałem Daisy jej przyrodni brat Ram (syn Stasia i Wiktorii Woodhill) ujawnia prasie historię rodziny i miejsce pobytu Danielle. Swoją drogą Judith Krantz nakreśliła niezły portret psychologiczny tego Rama.

Zupełnie nieciekawe wątki świata reklamotwórców, beznadziejne opisy ze świata mody czy marketingu. Przytoczę jako przykład tylko jeden fragment, a takich jest wiele, stanowczo za wiele:
"Daisy była w tej samej sukience co wczoraj, prostej z golfem, uszytej z najdelikatniejszej wełenki w odcieniach od bladopłowego do ciemnobrązowego, z rdzawym deseniem, który tworzyła leśna plątanina kawałków kory i jagód. Ledwo dotykała wzniesionch piersi i była lekko ściągnięta tkanym, złotym paskiem w talii. Daisy nazywała ją Maid Marion i wkładała do niej botki z cienkiej, rdzawej skórki. Shannon uważał, że wygląda jak sukienka z ostrych piór."
Co to ma być? Tego typu opisy zajmują połowę książki. 
 

piątek, 25 grudnia 2020

Wigilia Bożego Narodzenia 2020

 W tym roku Święta Bożego Narodzenia są nietypowe, głównie ze względu na szalejącą pandemię koronawirusa SARS-CoV-2, na rządowe obostrzenia sanitarne. Na luksus świąt w dużym rodzinnym gronie niewiele rodzin mogło sobie pozwolić. Ja miałam wyjątkowe szczęście, że nie zasiadłam przy wigilijnym stole samotnie. Wiadomo, samotność w święta jest bolesna najbardziej. Mimo zagrożenia moje dzieci z Krakowa przyjechały na wigilię. Zabrakło tylko Jurka, niestety. Pogoda w tym roku nie była łaskawa, w wigilię zabrakło śniegu, nie zabrakło deszczu, a w godzinach wieczornych to już lało niemiłosiernie. 

Na wigilijnym stole nie zabrakło tradycyjnych wigilijnych potraw: barszcz grzybowy z uszkami z grzybów, krokiety z kapustą i grzybami, karp w galarecie, karp smażony, także mintaj, smażony i w galarecie, sałatki, kilka rodzajów, pierogi z kapustą i grzybami. 

Dodatkową atrakcją był tort urodzinowo-imieninowy. Były świeczki 29 i 35, jako, że urodziny miała kilka dni temu i Ania i Tomek. Było wielokrotne świecenie i dmuchanie w świeczki przez mojego wnuka trzyletniego Felka. Były życzenia, dzielenie się opłatkiem i tradycyjnie już modlitwa, także w intencji osób, które kiedyś zasiadały do wigilijnej kolacji, a których już zabrakło przy stole. Były prezenty. Od mojej synowej dostałam okolicznościową filiżankę z choinką, to jedyna choinka w moim domu, bowiem w tym roku wyjątkowo nie postarałam się o prawdziwe drzewko symbolizujące święta Bożego Narodzenia. Od Tomka dostałam książkę "Kresowa Atlantyda" Stanisława Niciei. Z autografem od autora - "Szanownej Pani Annie Ordyczyńskiej ze Stankiewiczów z zaproszeniem na kresy z wielką serdecznością i atencją - Stanisław Nicieja. Opole, 15 grudnia 2020".  To I tom z XV. z serii Kresowej Atlantydy. III tom dostałam również pod choinkę kilka lat temu.




środa, 2 grudnia 2020

Jerzy S. Łątka - Oskarżam arcyksięcia Rudolfa

Z przyjemnością przeczytałam książkę Jerzego s. Łątki "Oskarżam arcyksięcia Rudolfa". Nie zajęło mi to dużo czasu, bo książkę czyta się z zapartym tchem, o ile lubi się tematykę Galicji, Wiednia, monarchii austrowęgierskiej. Są tam polskie akcenty: kilkukrotne wizyty na ziemiach polskich następcy tronu Rudolfa - we Lwowie, w Krakowie, w rezydencji hr. Alfreda Potockiego w Łańcucie (bywał też często na polowaniach), Krasiczynie. W Krakowie zamieszkiwał w pałacu "Pod Baranami", słynnej rezydencji Potockich. 28 czerwca 1887 CK Uniwersytet Jagielloński przyznał mu tytuł doktora honoris causa nauk filozoficznych.


Jerzy S. Łątka przybliżył tematykę, którą od lat się interesowałam, czasy monarchii austrowęgierskiej, wydarzenia historyczne, koligacje rodzinne monarchii dzięki czemu ponownie sięgnęłam do poznania drzewa genealogicznego Habsburgów. Takie rozrysowane drzewo widziałam przed laty w letniej rezydencji w Schonbrunie. 

Autor podjął się śledztwa w oparciu o własne poszukiwania, dokumenty, wycinki z gazet, książki i bardzo liczną bibliografię, również zebranych opowieści, plotek na temat zagadkowej śmierci w zameczku myśliwskim w Mayerlingu następcy tronu Austro-Węgier arcyksięcia Rudolfa i jego kochanki Mary Vetsery.
Arcyksiążę Rudolf syn cesarza Franciszka Józefa I i Elżbiety  księżniczki Bawarii z linii Wittelsbachów, słynnej Sissi.

Co zdarzyło się w nocy 30 stycznia 1889 roku i dalsze losy opisał ciekawie i w napięciu, niczym Sherlock Holmes. Dla mnie cenna książka, bo wiedza oparta o literaturę fachową, autor zadał sobie trudu korzystania z archiwów. 

Jerzy Siemisław Łątka– polski pisarz, etnolog, orientalista, dziennikarz, doktor nauk humanistycznych z zakresu historii kultury, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miałam okazję poznać Go osobiście. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...