sobota, 30 grudnia 2017

Spokojny zdrowy sen

PORA SREBRNEGO OBSERWATORA – ŚLEDZTWO KSIĘŻYCA
(Autor nieznany)
Dzień nam się skończył, świata wrzawę
otula z wolna czarna cisza...
A ja wypijam trzecią kawę
samotnie, chociaż towarzysza
za oknem mam. Po niebie płynie
srebrny rogalik; ściga chmury
i na niebiańskiej swej ścieżynie
lustruje wszystko: stożek góry,
jeziora ton, płaszczyznę lasu...
Globusik jego bardzo wścibski
znajduje także chwilkę czasu,
by dziś obejrzeć z bliska wszystkich.
Inwigilację przeprowadza
i widzi: tamten w noc się dręczy,
ów pije, inny żonę zdradza,
a czwarty nad księgami ślęczy
Więc kiwa łepetyną srebrną
nad tymi co się w łoże kładą...
On wie – nim świt, nim gwiazdy zbledną,
samotnym żal, a dwojgu radość...
Dla niego coś, gdy brzask nastaje,
to wtedy znak, ze trzeba rzucić
nocne pejzaże, ludzi, kraje...
Lecz kocha – patrzeć. Jutro wróci.
 
 
Żyjemy w pośpiechu, śpimy coraz krócej i coraz gorzej. Ale możemy wiele zrobić, aby poprawić komfort nocnego odpoczynku. Smacznie przespana noc daje nam energię potrzebną do zmagania się z codziennymi obowiązkami. Oto kilka rad, które mają ogromny wpływ na jakość naszego snu i które mogą poprawić tę jakość:

1.   Wygodne łóżko ( jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz)
2.   Wygodna pozycja (charakterystyczna dla osobowości)
3.   Upragniony partner (najważniejsze jest to łóżko, w którym najbardziej się chce zasnąć)
4.   Pościel: puchowa, tradycyjna jest częstą przyczyną alergii na kurz i roztocze; wełniana zalecana jest osobom cierpiącym na gościec, zmiany zwyrodnieniowe stawów i kręgosłupa, zapalenie ścięgien i mięśni, astmę. Nocny mikromasaż wełną poprawia krążenie. Pościel z poliestru jest łatwiejsza do utrzymania w czystości, zalecana dla alergików.
5.   Higiena przed snem (kąpiel, prysznic, aromaterapia kąpielowa). Wieczorem starannie zmywaj makijaż. Nocą w skórze zachodzą inne procesy niż w dzień i dlatego ma ona wtedy odmienne wymagania. W czasie snu spada poziom adrenaliny, uaktywnia się poziom wzrostu (somatotropina) odpowiedzialny za przyrost tkanki skórnej. Bierze on udział w regeneracji komórek, pobudza produkcję kolagenu i keratyny. Skóra staje się lepiej ukrwiona, dotleniona i bardziej niż za dnia chłonna. Warto więc zastosować kremy odżywcze w wit. A,C,E, oleje, wyciągi roślinne. Muszą to być koniecznie „kremy na noc”, są one tak skomponowane, by zwalczały wolne rodniki, a zarazem usprawniały mikrokrążenie w tkankach. Nocą przez pory skórne wydalane są wraz z potem substancje toksyczne. W ten sposób organizm odciąża nerki i wątrobę. Towarzyszy temu mnożenie się wolnych rodników, które przyspieszają proces starzenia się skóry.
6.   Wywietrzony pokój
7.   Odpowiednia temperatura pokoju
8.   Żyły wodne
9.   Relaksujące myśli przed snem wprawiające umysł w stan alfa
10.        Faza Księżyca
Trudności w zasypianiu mogą być spowodowane zmniejszonym wydzielaniem melatoniny. Ten hormon wydziela się w ciemności, na początku zasypiania. Być może jej nadmiar wpływa na depresję. Melatoninę można kupić w aptekach.                  

Świat marzeń sennych

O czym mogą "poinformować" nas nasze marzenia senne? Analiza marzeń sennych umożliwia poznawanie osobowości, ukrytych pragnień, tęsknot i mechanizmów życia psychicznego, odkrywanie relacji z najbliższymi osobami.
Bogaty i tajemniczy świat marzeń sennych zależy od płci, wieku, typu osobowości, problemów, choroby.
Brak jest teorii marzeń sennych, jak również ich interpretacji. Specyficzne marzenia senne są czytelne i efektywne w przypadku jednej osoby, ale są mało przydatne do interpretacji dla drugiej osoby. Nie można więc ich uogólniać. Nie ma sensu szukać znaczenia snów w dostępnych sennikach. Nie warto, chociażby, dlatego, że mogą wywołać lęki, załamanie psychiczne, strach, depresję. Chyba, że się traktuje jako zabawę, podobnie jak czytanie horoskopów, stawianie pasjansa, wizyta u wróżki. Nie bierzmy snów poważnie, nie wstydźmy się ich, tylko pomyślmy, co nam sugerują.
    Korzystam z sennika współczesnego Piotra Płatka. Nie jest on najlepszy, brak mu wielu haseł. Kupiłam sobie kiedyś inny, większy, ładnie oprawiony, ale kiedy sprawdziłam kilka interesujących mnie haseł, stwierdziłam, że mój jest lepszy i oddałam go do sklepu.
    Osobiście bardzo lubię sięgać po sennik w chwili, gdy jak to sama określam „miałam złowróżebny sen”. I jeśli autor sennika wróży mi pomyślność, staram się nie myśleć o śnie, a nawet szybko zapominam, co mi się śniło. Jeśli wyśni mi się koszmar, minorowy nastrój mam cały dzień, a czasem dłużej. W niepokoju oczekuję na kataklizm, łapię się na tym, że opowiadam wszystkim, dookoła, co mi się śniło, co to oznacza, jakie jest moje przeczucie. Złe myśli prześladują mnie jak natręctwa.
Aby móc wykorzystywać swoje własne marzenia senne, trzeba jednak przede wszystkim umieć przypomnieć je sobie (zarejestrować). Dlaczego warto zagłębiać się w tajemniczy świat marzeń i spisywać zapamiętane sny?
Chociażby po to, aby lepiej poznać własne Ja. Przedmioty śnione (pies, ogórek, dół, seks...), to symbolika, to klucz, który otwiera nasze wnętrze. Marzenia senne interpretuje się mistycznie, ich symbolika jest bogata, a analiza zbliżona do psychoanalitycznej.
Zapisywanie snów wymyśliłam sama, nie pod wpływem książki. Spisywałam je w zeszyciku, czasem na kartce, w kalendarzyku. Kiedy kupiłam komputer 2 lata temu, jedną z pierwszych rzeczy, było założenie katalogu pt. „Sennik”. W programach komputerowych łatwiej uporządkować, skatalogować, odszukać w senniku znaczenie snu.

Bywały takie sny w moim życiu, że do dzisiaj je pamiętam.
Jeśli potrafimy przypomnieć sobie treść pewnego snu to zawsze warto postawić sobie następujące pytania: 
Dlaczego miałem akurat ten właśnie sen?
Co sen ten chce mnie nauczyć o mnie samym?
W jaki sposób sen ten chce mnie uzdrowić?
Co sen ów pokazał mi z tych rzeczy, których nie "widzę" na jawie?
Jakie sugestie podsuwa mi ten sen?

Są osoby, które nie pamiętają żadnych snów. Badania wskazują, że one śnią, ale nie pamiętają. Niektórzy ludzie rzadko zapamiętują sny, a jeżeli to na krótko. Nawet mały fragment marzenia sennego poddaje się interpretacji. Istotna jest, aby nie żądać od siebie zbyt dużej precyzji w interpretacji znaczenia snu. Sen jest "montowany" przez prawą półkulę mózgu, a więc ma on nie tylko charakter "obrazkowy", ale i także wielowymiarowy i syntetyczny ("całościowy"). 

Niektórzy zapamiętują tylko niektóre z nich, są one przypadkowe i nie można ich zinterpretować, łącząc z osobowością.
Często zdarza się, że ludzie mają sny powtarzające się, o podobnej treści. Mogą one być podstawą do poznania klucza interpretacyjnego, bo nie jest to przypadkowy mechanizm.
Występujące w treści snu osoby, a nawet zwierzęta, zjawy lub rzeczy poddać analizie przez wciągnięcie je niejako w dialog, poprzez następujące pytania:
Kim ty jesteś, co robisz w moim śnie?
Którą część mojego ja reprezentujesz?
Co chcesz, abym Ci powiedział lub zrobił?
Jak się czujesz w towarzystwie innych zjaw mojego snu?
Co chcesz mi powiedzieć lub, czego chcesz mnie nauczyć?

    Większość moich snów ma związek z Kuryłówką, z babcią, z domem, z podwórkiem od strony kuchni. Nie potrafię tego zinterpretować, próbowałam nakłonić mamę do zdradzenia mi tajemnicy mojego dzieciństwa, podejrzewam, że tam wydarzyło się coś, co zaważyło na mojej psychice. Mama chyba jednak coś ukrywa, nie kojarzy złych zajść.
Kilkakrotnie śniły mi się duże, czarne wilczury, stada szczekających, groźnie do mnie nastawionych psów. Uczucie grozy, jakie mi towarzyszyło po przebudzeniu się pamiętam do dziś. Prześladuje mnie również jazda windą oraz fotografowanie. Ciągle w moich snach robię, albo próbuję i nie mogę zrobić zdjęć, mam kłopoty z założeniem filmu, zapominam aparatu i przeżywam , bo ucieka mi okazja do uwiecznienia ciekawego ujęcia.
 Skąd się bierze wysoki wgląd w marzenia senne u ludzi, którzy często śnią i zapamiętują te sny? Cecha osobnicza? Psychofizjologia snów? Czy może bogaty i zróżnicowany świat marzeń sennych to bogata osobowość, bogate życie wewnętrzne?
Okazuje się, że nasza świadomość i potrzeby mogą „programować” przebieg snów.
Sny mogą prowadzić do stanu zmęczenia, poczucia, że jest się niewyspanym. Podczas snu zmienia się stężenie hormonów, m.in. płciowych i tak np. w godzinach rannych zwiększa się stężenie testosteronu. Stąd też wiele osób odczuwa zwiększona aktywność seksualną w godzinach porannych. Zdarzają się wówczas częściej marzenia senne o treści erotycznej. Najwięcej snów rodzi się, dlatego, że szaleją w nas furie. Sny to oko naszej duszy i najgłębsza prawda o nas, to ukryty wymiar własnego „ja”
Śpiochy, które sypiają po 9 godzin i więcej gorzej zapamiętują sny, niż osoby o krótkim śnie. Ludzie potrzebujący mało snu są bardziej aktywni, energiczni, a śpiochy są spowolniani i ten stan aktywności życia psychicznego wpływa na zdolność zapamiętywania snów.
Sen może wyzwolić się pod wpływem dźwięku, wczorajszych przeżyć, oglądanego filmu.
Są sny dobre i złe, sny prorocze, zapowiadające zdarzenia i przestrogi. Niektórzy wycofują się z pewnych przedsięwzięć z powodu złych, „proroczych” snów. Znane są z Biblii sny prorocze, w których Bóg przekazuje człowiekowi polecenia, zadania, ostrzega,  zapowiadając przyszłość.
Sen o świcie zapowiada wydarzenie wcześniejsze, niż sen z początku nocy. Niektórzy postrzegają sen jako kontakt duszy ze światem duchowym. Sokrates kojarzył sny z głosem sumienia i zalecał wgłębianie się w sny. Lukrecjusz uważał, że sny odzwierciedlają nasze potrzeby i codzienne sprawy. Np. głodnemu może się przyśnić suto zastawiony stół, zakochanemu jego ukochana oddająca się igraszkom miłosnym. Hobbes postrzegał sny jako wyraz podniet cielesnych, a według Kanta źródłem snów są zaburzenia żołądka, a nie żadne natchnienia czy wizje.
Być może istnieje wpływ nastroju przed zaśnięciem, myślenie na jawie, stan ciała, przejedzenie się, oddziaływanie Księżyca czy innych ciał niebieskich na treść snu.
Sny można prowokować, intensywnie myśląc o czymś przed zaśnięciem. Nastawienie się na odbiór (zapamiętanie) snu może polegać na relaksacji mięśni przed snem (świadomym rozluźnieniu mięśni wg specjalnej instrukcji), łącznie z nasileniem głębokości oddechów, wsłuchaniem się w bicie własnego serca, chwilowym wyłączeniem innych myśli i celowym autosugestywnym powtarzaniem sobie kilkakrotnie "zapamiętam następny sen, obudzę się i zapiszę sobie go". Skutecznym sposobem autosugestii jest wyobrażenie sobie przed zaśnięciem ostatniego zdania w formie świetlnego napisu na tle błękitnego lub ciemnego nieba (tła).
Jeanne Segal w książce pt. "Feeling Great" twierdzi, że jeden pojedynczy sen, z racji swojej wielowymiarowości, może mówić jednocześnie coś o wydarzeniach ostatniego dnia, jednocześnie coś o nierozwiązanym problemie, coś o słabo Ci znanej części Twojej osobowości itd. 
Dokończenie na jawie snów przez fantazjowanie może pomóc ustalić wiele źródeł niepokoju, strachu czy też przygnębienia. 

Freud lekarzem snów

Pionierem badań marzeń sennych był Zygmunt Freud zwany „lekarzem snów”. Nieomal na przełomie wieków, bo w 1899 roku Zygmunt Freud wydał swoją książkę pt. Interpretacja marzeń sennych, w której w nowatorski sposób poddawał analizie sny swych pacjentów. Na bazie teorii w niej zawartej i w połączeniu z innymi badaniami tego autora powstał nowy kierunek w psychologii i kulturze nazwany psychoanalizą.
Ów "ojciec wszelakiej nowoczesnej psychologii" był później oskarżany o nieprecyzyjność, przesadę itp. Toteż o snach można współcześnie przeczytać setki rozpraw naukowych, książek popularnych i powieści.
Za Pitagorasem i Platonem sądzono, że sen jest okresem wyzwalania się duszy ludzkiej, która szybując ku wyższym bytom, na krótki czas obcuje z nimi. Przyjmuje od nich zalecenia lub przestrogi i o świcie wraca do swego ciała bogatsza o duchowe doznania. Platon uważał, że właśnie w czasie snu dusza styka się z ideami, które następnie odciska jak pieczęć w naszej świadomości.


 EEG-zapis czynności bioelektrycznej mózgu

Elektroencefalografia to zapis czynności bioelektrycznej mózgu w postaci fal o częstotliwości:
1.   od 8-30 Hz w czuwaniu i amplitudzie od kilkunastu do 120 uV.  Fale prawidłowe w czuwaniu występują w postaci składowych fal alfa o częstotliwości 8-13 Hz i amplitudzie do 120 uV oraz składowych fal beta o częstotliwości 14-30 a nawet 60 Hz i amplitudzie do 10-20 uV
2.   od 3,5-7 Hz w senności i płytkich stadiach snu i amplitudzie powyżej 75 uV,  pojawiają się fale theta (wolnofalowy sen non-REM sleep).
3.    Częstotliwość w trakcie snu wzrasta nawet do 150-200 uV
4.   0,5-3,5 Hz i amplitudzie sięgającej nawet kilkuset uV pojawiają się fale najwolniejsze , tzw. fale delta
5.   sen paradoksalny, tzw sen REM. Ludzie w tej fazie mają w 5-20 minutowe sny i to kilka razy w ciągu nocy. Jednak są w stanie zrelacjonować jedynie treść marzenia sennego, które miało miejsce w ostatniej fazie REM nad ranem. Jeśli się go nie zapisze lub nie przemyśli już po kilku minutach zostanie zapomniany.
Rejestrując pewne marzenia senne ważne jest, aby zapamiętać (zanotować), jaki nastrój, jakie emocje (smutek, strach itp.) im towarzyszyły.
Warto budząc się, nie otwierać oczu, tylko spróbować odtworzyć sen i natychmiast zapisać jego treść w zeszycie, niezbędnej rzeczy, która powinna być przy łóżku. Istotne jest przygotowanie sobie obok łóżka, w zasięgu ręki, przyrządów do zapisania treści marzenia sennego. Dobrym sposobem jest używanie magnetofonu, jeśli tylko w Twojej rodzinie nie wywoła to niezwykłej sensacji. Być może magnetofon jest dla Ciebie dobrym przyrządem dla rejestrowania treści snów tylko w tych okresach, kiedy jesteś sam w domu. Ciekawe sny mogłyby posłużyć za scenariusz do niejednego filmu. Być może twórcy wykorzystują je w ten sposób.

Poziom alfa


Jak już wspomniałam, fale prawidłowe w czuwaniu występują w postaci składowych fal alfa o częstotliwości 8-13 Hz (czyli 8-13 cykli na sekundę) i amplitudzie do 120 uV.
Stan alfa, to taki stan mózgu, w którym następuje synchronizacja prawej i lewej półkuli mózgowej, co z kolei sprzyja powstawaniu twórczych pomysłów, poprawie pamięci, rozwiązywaniu problemów. Marzenia senne mogą dostarczyć rad i wskazówek, być źródłem inspiracji dla marzeń dziennych, Mózg regeneruje się, dokonuje istotnych przetworzeń zdobytych za dnia informacji. Nadwerężone stresem narządy i układy powracają do normy. Normalizuje się poziom ciśnienia krwi i stabilizuje się częstotliwość uderzeń serca (puls). W stanie alfa oddalamy się od świata fizycznego w kierunku świata wewnętrznego. Ludzka jaźń, przejawiająca się jako przebłyski intuicji, w stanie alfa umożliwia rozwiązywanie problemów na poziomie swego rodzaju super jaźni. (Intuicja-to głos „wewnętrzny” nakazujący lub odradzający wykonania jakiejś czynności, działania).
W stanie alfa można uzyskać kontrolę nad funkcjami, które uważane są za całkowicie nieświadome lub podświadome. Nałogi (przyzwyczajenia) poddawane są bardziej świadomej kontroli. Ibn Hazm uważa też, że: 
Człowiek zasypiając, opuszcza świat doczesny i zapomina o wszystkich radościach i smutkach. Gdyby tak samo zachowywał się na jawie, byłby naprawdę szczęśliwy.

Bezsenność


Bywają takie dni, kiedy serca nasze są pełne niepokoju i niepewności, kiedy to walczą w nich obawy i nadzieje. Następująca po dniach takich noc zazwyczaj jest bezsenna. Nieznany mi poeta napisał:
   Kiedy jestem przy tobie, nie usnę – z miłości,
 i bez ciebie spać także nie mogę – z żałości.
Dzięki Bogu mijają jednak wszystkie noce,
    ale patrz, jak bardzo różne są te bezsenności.


Bywają, bowiem również dnie, które przepełnione są pośpiechem, niepewnością, zwątpieniem i lękiem. Po nich następuje noc nieprzynosząca ukojenia, a tylko kłębowisko myśli, beznadziejne przekładanie się z boku na bok i męczarnie bezsenności. 

Bywają również noce, kiedy po stosunkowo szybkim zaśnięciu, już po kilku godzinach zaczyna budzić się w nas niepokój. Sen się urywa, godziny upływają na walce z myślami i bezskutecznych próbach zaśnięcia. Kiedy wreszcie to następuje, sen jest przerywany kolejnymi wybudzeniami, a rano wstajemy z ciężką głową. Ta bezsenność charakteryzuje się niemożnością utrzymania snu. Daje ona w ciągu dnia poczucie rozbicia i w efekcie słaniamy się na nogach.

Matka i córka. Przesłanie dla syna

Matka i córka

Nie ma ważniejszej osoby w życiu córki niż matka. Nie łatwo jest być córką, spełniać jej oczekiwania, ale pewne jest, że nikomu nie zawdzięczasz tyle, co mamie. Mama jest idolem wszelkich wzorców. To ona nas uczy jak być szczęśliwą, jak prowadzić dom, jak ubrać się, gdy jest zimno, jakie leki zażywać w razie przeziębienia.

Kiedy mieliśmy po kilka lat bawiłyśmy się „w mamę i tatę”, paradując w jej wysokich butach na obcasach, ubierając jej spódnice, malując usta jej szminką. Naśladowanie jej min, gestów było przejawem uwielbienia, podziwu, miłości.

Okres młodości to okres dojrzewania, pierwsza miesiączka, pierwsze randki, pierwsze pocałunki. To najważniejszy sprawdzian relacji matki z córką. Bywa, że ani matka, ani córka nie zdają pozytywnie egzaminu z tego sprawdzianu . Nie potrafią nawiązać kontaktu ze sobą, by rozwiązać wspólnie pojawiające się problemy. Córka obwinia matkę o brak zaufania, chciałaby znaleźć w niej psychiczne oparcie, zwierzać się jej ze swoich kłopotów, sukcesów, a matce brakuje tolerancji, straszy zgubnymi skutkami samodzielności. Mama zna życie, ma doświadczenie w wielu sprawach, widzi czyhające zagrożenia, pragnie przekazać swoją życiową mądrość, ale nie zawsze potrafi zrobić to we właściwy sposób. Córce wydaje się, że to co robi jest słuszne, więc przestrogi matki traktuje jako wrogie narzekania i pretensje. Narasta konflikt pokoleń, obydwie palą za sobą mosty. Nastoletni bunt z czasem osłabnie, ale niechęć do wysłuchiwania maminych narzekań i pretensji pozostanie. Dopiero po latach przekonamy się, czy rady mamy były słuszne.

Etap dojrzałości jest również niebezpieczny. Córka usamodzielnia się, wychodzi za mąż, znika spod matczynej kontroli. Życie nie jest usłane różami, pojawiają się problemy małżeńskie. To już nie jest czas na prawienie morałów. Pora dzielić się wspólnymi doświadczeniami. Czas na wsparcie psychiczne, zamiast wypominać „a mówiłam ci..” czas udzielić pomocy finansowej, czas na sprawdzenie się w roli teściowej i babci.

Przychodzi wreszcie czas na zamianę ról. Teraz to starzejąca się matka bardziej potrzebuje córki. Jej pomocy, ale także zwykłej obecności. Teraz do córki będzie należała inicjatywa: jest silniejsza, być może bardziej wykształcona i zaradniejsza. I dlatego przede wszystkim na niej spoczywa odpowiedzialność za jakość relacji z mamą.

Jak okazać miłość mojej mamie?, czyli jak zadbać o urodę kochanej mamy?

Człowiek prawdziwie bogaty, to ten, któremu dzieci rzucają się w ramiona - gdy ma puste ręce.

Spójrz na swoją mamę. Czy nadal dba o swoją urodę, chętnie sięga po szminkę do ust, odwiedza fryzjera, kupuje modne obuwie? Czy nie potrzebuje więcej uwagi i troski? Być może nie najlepiej znosi upływ czasu i trudno jej się pogodzić ze zmianami, jakim podlega jej ciało. Czy przyjmuje postawę rezygnacji i zobojętnienia? Z pewnością zauważyłaś, że twoja rodzicielka już nie tak sprawnie, jak dawniej, się porusza, częściej się porusza, chodzi przygarbiona. A co z samopoczuciem psychicznym? Czy ma poczucie bezpieczeństwa?

Spróbuj więc otoczyć ją swoją dyskretną opieką.

Powiedz jej kilka miłych słów, aby poczuła się atrakcyjna i chciała ładnie wyglądać.
Nie krytykuj
Zaproponuj umycie włosów, przystrzyżenie fryzury

Wręczaj jej drobne prezenty, takie, które sprawią jej przyjemność, a których nie kupiłaby sobie. Jakiś odpowiedni krem, kosmetyk, korale, zestaw witamin.

Ignoruj powiedzenia każdej starszej pani: „nic mi nie kupuj, ja już nic nie potrzebuję, nie chcę niczego nowego”

Wybierz się z nią na zakupy, zachęcaj do kupienia czegoś w modnym fasonie i żywym kolorze

Dyskretnie czuwaj nad porządkiem. Może trzeba zetrzeć kurze, wyszorować zlew, umyć lodówkę lub poukładać książki

Zachęć siostrę, brata do zrobienia wspólnie świątecznych porządków. Mama będzie dumna ze swoich dzieci widząc je razem w swoim domu, jak za dawnych czasów

Dopóki mama jest w miarę sprawna, staraj się być blisko niej, pomagaj, ale nie wyręczaj. Podsuwaj ciekawe zajęcia, namów na spacer, gimnastykę. Im dłużej będzie sprawna, tym dłużej będzie się czuła potrzebna, młoda i szczęśliwa

Zachęcaj ją do wizyt u swoich przyjaciółek, niech zaprasza je na herbatkę do siebie. One mają wiele wspólnych tematów, wiele podobnych problemów. Jeśli się nagadają, poczują się lepiej psychicznie. Takie rozmowy są niczym seanse u psychoterapeutów.

Nie opowiadaj o swoich problemach, by zbytnio jej nie martwić

Powiedz jej, jak bardzo jest dla ciebie ważna i jak cenisz sobie jej doświadczenie i pomoc.

Dziel się z nią swoimi sukcesami, osiągnięciami swoich dzieci

Zachęcaj swoje dzieci do wizyt u babci. Niech proszą ją o pomoc w drobnych sprawach. Kiedy babcia czuje się potrzebna, wyzwala się w niej „instynkt babci”, to coś podobnego do macierzyństwa. Przedłuży to jej młodość, zachęci do życia, poprawi samopoczucie

Namów swoje dzieci na zwierzenia się . Wnuki mają lepszy kontakt z babcią niż z rodzicami.
Zaproponuj wizytę u lekarza
Pamiętaj o rocznicach

Wybierz się z nią na cmentarz, na groby najbliższych. Przy zapalonych zniczach, łatwiej snuć refleksje nad przeżytymi chwilami. Takie wspomnienia dają poczucie ulgi, jak na spowiedzi

Jak okazać własnemu dziecku, że się go kocha.

Skąd się wzięły dzieci? Jedne z wielkiej miłości przyszły na świat; upragnione, oczekiwane. Inne z przypadku. Pech chciał, że nieplanowane, a przyszło. Ironia losu. Ileż jest takich kobiet, które chciałyby mieć dzieci, mają pieniądze, warunki odpowiednie, a jakoś Pan Bóg nie jest dla nich łaskawy. Są też kobiety, które nie chcą mieć dzieci, a mimo to rodzą jedno po drugim. Tam, gdzie bieda, tam zazwyczaj rodzą się dzieci, a tam gdzie dostatek brakuje tego szczęścia.

Ostatnio coraz częściej słyszymy w masmediach o porzuconych przez matkę noworodkach, o zamordowanych dzieciach, o molestowanych seksualnie przez najbliższych z rodziny. Co te dzieci musza przeżyć, ile upokorzeń muszą doznać. Dlaczego nie zasłużyły na odrobinę czułości, miłości, akceptacji?

Jako matka, zastanów się, czy w dostateczny sposób okazujesz swoim wszystkim dzieciom miłość.

Nie krytykuj dziecka, nie mów mu, że jest nieudacznikiem

Nie chwal jedno dziecko w obecności pozostałych, to sprawia ból

W zatargach między dziećmi miej naturę rozjemcy

Bądź obiektywna w ocenie postępków swych pociech, pozwól mu samodzielnie wchodzić w dorosłość, zaufaj, wesprzyj we wiarę we własne siły

Przytul go do siebie, pocałuj, pogłaskaj po buzi

Pamiętaj o urodzinach, imieninach, ale wszystkich dzieci, a nie tylko tych bardziej lubianych

Pocieszaj w chorobie, a nie dobijaj złośliwymi uwagami. Lekarze leczą, serce matki uzdrawia.

Zdobądź się na szczere rozmowy z dzieckiem, masz większe doświadczenie, może rozsądniej doradzisz jak wybrnąć z kłopotów

W pogoni za ideałem (ja w twoim wieku..., gdybym miała takie możliwości...itp.) nie strać z nim bliskiego kontaktu

Nie porównuj mądrości, urody, zaradności swoich dzieci i wnuków

Pokochaj swoje dziecko. Nie wszyscy są jednakowo silni wewnętrznie.


***

Przesłanie dla syna

Zatrzymaj się w biegu
Łap chwile, nie trać momentów
Poszukuj szczęścia wśród bliźnich
Żyj, poznawaj i kochaj
Delektuj rodzinne szczęście
Łap starannie
Życie tak szybko ucieka

Zatrzymaj się w biegu
Łap chwile, nie trać momentów
Łap każdy uśmiech, grymas na twarzy
Spojrzenia i przytulanie
Celebruj każdą łzę
Łap starannie
Dziecko tak szybko rośnie

Zatrzymaj się w biegu
Łap chwile, nie trać momentów
Szanuj ludzkie emocje
Pochyl się nad cierpieniem
Pokochaj cudzy ból
Łap starannie
Ludzie tak szybko odchodzą

Zatrzymaj się w biegu
Łap chwile, nie trać momentów
Podróżuj, poznawaj, smakuj
Pielęgnuj swoje talenty
Zadbaj o nieśmiertelność
Łap starannie
Zanim utracisz status ważności
                                                                               Anna D. Ordyczyńska

Dzieciństwo czas magiczny

Kiedy przeglądam stare zdjęcia, z nostalgią przywołuję wspomnienia moich dziecięcych lat. Zastanawiam się jak przeżyłam te lata, a jak przeżyły je moje dzieci? W końcu urodziły się pod inną gwiazdą, w innych czasach, wychowywały się w zupełnie innym środowisku.
Wyidealizowałam sobie mój świat dzieciństwa. Pozwala mi wierzyć, że był on cudowny, zaczarowany i szczęśliwy.
Urodziłam się 24 lutego 1954 roku w Leżajsku, małej porodówce w pobliżu świętego Klasztoru O.O. Bernardynów. Urodziłam się w czepku, który zwiastować powinien  szczęśliwe życie, ale urodziłam się w środę popielcową, dzień wielkiego postu, skromności, wyrzeczeń. Które z tych symboli przylgnęło do mojego życia, które z nich dało mi paszport w świat?
Mój pierworodny syn Jurek urodził się kilkaset metrów dalej, w nowo wybudowanym szpitalu, 28 lat później.  Czasy, w których przyszło mu przywitać świat, nie były łatwe. Stan wojenny, trwający już prawie od roku, zapowiadana wizytacja komisji wojskowej w szpitalu, porządki, bieganina personelu medycznego ... Nikt nie miał czasu przejmować się nowo narodzonymi dziećmi.
W sklepach puste półki,  produkty spożywcze były niestety reglamentowane na kartki.
W latach 80. wiele różnych artykułów było reglamentowanych: mydło, proszek do prania, mąka, inne produkty zbożowe, czekolada, cukierki, papierosy, a nawet wódka.

Mój drugi syn Tomasz przyszedł na świat 21 grudnia 1985 roku.  

W tym budynku przed laty mieścił się żłobek, do którego codziennie odprowadzał mnie ojciec. Byłam podobno najgrzeczniejszym i bardzo samodzielnym dzieckiem w tym żłobku. Opiekowały się mną siostry zakonne. Bardzo mnie podobno chwaliły.
Pamiętam z tego okresu posiłki na ganku, dużym, oszklonym.. Przez wiele lat prześladował mnie obraz jakiejś zupki na talerzu, nie umiałam jej nazwać. Dopiero, kiedy w akademiku podano mi na śniadanie owsiankę, dostałam olśnienia. To przecież ten smak, który mnie prześladował przez tyle lat. Mama nigdy nie karmiła nas owsianką, skąd miałam wiedzieć, co to za zupa? Kiedy odkryłam tę tajemnicę, poczułam się, jakby mi kamień spadł z serca. Byłam szczęśliwa i dumna.
Jurek Ordyczyński  Mój syn Jurek, był najmłodszym dzieckiem żłobka. Miał 6 miesięcy, kiedy zdecydowałam się oddać go w ręce troskliwych opiekunek żłobka w Leżajsku. Kiedy trochę podrósł, był niesfornym, żywym dzieciakiem. Razem z Tomkiem Gramatyką i Kubą Szewcem tworzyli niezły tercet, sprawiający kłopot paniom w żłobku.

Janina Ordyczyńska -babcia

     Tort z pierwszą urodzinową świeczką w towarzystwie babć.





     Przedszkole, do którego chodziłam wraz z moimi starszymi siostrami, mieściło się w zabytkowym budynku z XVII w. przy ulicy Sandomierskiej 31 (dawnej Koszykarskiej). Lubiłam jazdę na rowerku na trzech kółkach. Mój syn Jurek również uwielbiał szaleć po ulicy Górnej na rowerku.  Sprawiał mi tym wiele kłopotów, bo uganiałam się za nim, w trosce o bezpieczeństwo.

           



Zamieszkaliśmy przy ulicy Furgalskiego, a ponieważ obok był Ogródek Jordanowski, większość czasu spędzałam na huśtawkach i w ogródkowej piaskownicy.   >>> Ogródek Jordanowski
          



            

            
                   
                                
   
                           

Mój kwestionariusz

Mój kwestionariusz
  • Główna cecha mojego charakteru:
Upór, dociekliwość, drążenie problemu, aż do jego wyjaśnienia. Myślę, że mam umysł analityczny i tak długo drążę jakiś problem, aż zrozumiem po swojemu. Koleżanka powiedziała mi kiedyś, że z tego powodu jestem trudnym współpracownikiem. Uważam te cechy za zalety, nie za wady.
  • Moja dewiza:
„Aby można ocenić człowieka, trzeba przejść tę samą co on drogę”

Porażki nauczyły mnie żyć zgodnie z przysłowiem „żyd się da oszukać tylko raz”, ale czy aby to prawda? Wiele razy dałam się oszukać i nie byłam konsekwentna, aby wyciągnąć z tego morał.
  • Cechy, których szukam u mężczyzny:
Wierność, czułość i pełne oddanie
  • Cechy, których szukam u kobiety
Instynkt macierzyński, którego mi brak.
  • Co cenię najbardziej u przyjaciół?
Wsparcia psychicznego.

Oczekuję pochwały od wielbicieli, krytyki od wrogów
  • Moja główna wada
Brak zamiłowania do gotowania
  • Moje ulubione zajęcie
Przelanie swojej wiedzy na papier, gromadzenie dla potomnych pamiątek
  • Moje marzenie o szczęściu
Mieć przy sobie wszystkie ukochane osoby. To marzenie spełniło mi się i chociaż cały czas borykam się z trudnościami, uważam, ze niczego więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Owszem, cały czas narzekam, bo z natury jestem pesymistką, ale mogę śmiało powiedzieć, że mimo tylu przeciwności losu jestem szczęśliwa.
  • Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk:
Bardzo boję się zmarłych osób.
  • Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem:
Żyć na łasce bliskich, zniedołężniała, chora. Wymagająca opieki .
  • Kim chciałabym być, gdybym nie była tym kim jestem:
lekarzem
  • Kiedy kłamię:
Nienawidzę kłamstwa. Kiedy ktoś oskarża kogoś, czerwienię się, jakbym to ja była winna.
  • Słowa, których nadużywam:
„Szlak by cię trafił”, „niech go krew zaleje”
  • Ulubieni bohaterowie literaccy:
Aleksander Wielki
  • Ulubieni bohaterowie życia codziennego:
Nie wiem
  • Czego nie cierpię ponad wszystko:
Obgadywania, zdrady, nielojalności.
  • Dar natury, który chciałabym posiadać:
Niewidzialność. Wielokrotnie doświadczyłam sytuacji, gdzie chciałabym być niewidzialną i obserwować, podglądać, podsłuchiwać. Kieruje mną zazdrość.
  • Jak chciałabym umrzeć:
Nagle, bezboleśnie, nieświadomie.
  • Obecny stan mojego umysłu:
Od pewnego czasu mam świetlany umysł. Bardzo dużo pracuję twórczo, zarówno w pracy jak i w domu. Z wiekiem przychodzi mądrość i doświadczenie. Boję się jednak starości, boję się sklerozy, Alzheimera, starczego dziwactwa, zdziecinnienia. Boję się stanów depresyjnych, w które często popadam.
  • Błędy, które najłatwiej wybaczam:
Najłatwiej wybaczam nietaktowne zachowanie moich synów. Nawet te, które sprawiły mi wielki ból. Jestem zbyt pobłażliwa w stosunku do ich zachowania. Z pedagogicznego punktu widzenia nie jest to chyba dobre.
  • Błędy, których nigdy nie zapominam:
Zdrada bliskiej mi osoby, krzywda wyrządzona poprzez oszczerstwo, urażenie mojej godności poprzez nietaktowne, bądź krytyczne uwagi pod kątem mojego postępowania
  • Twoje osiągnięcia:
Poznałam miłość, zdradę, ból

Ryby - mój znak zodiaku

RYBY
20 luty — 19 marca
Planety panujące — Jowisz i Neptun
Szczęśliwy klejnot — krwawnik
Kolor — srebrny
Dzień — czwartek

Kobiety urodzone pod znakiem RYB są delikatne, skromne, a na­wet bojaźliwe, nieraz nie mają zaufania do siebie. To też nieraz dzia­łają zbyt pochopnie, nawet lekkomyślnie. W sumie jednak są dobrymi gospodyniami. Fakt, iż są postaciami delikatnymi, o subtelnych ry­sach i nie mocnym zdrowiu sprawia, że nie często podejmują decy­zje. Brakuje im także energii życiowej, są ciągle pełne optymizmu. Ryby są przeważnie dobrymi i oddanymi żonami, dobrymi matkami. Rodzina, znajomi i bliscy obdarzają je sympatią.

Mężczyźni, jako brzydsza część ludzkości, urodzeni pod dominującym wpływem Ryb, są dziwni, podejrzliwi, najczęściej pyszni. Jakże często osobnicy tacy bywają niezaradni, niepraktyczni, rozrzutni, skłonni na­wet do roztrwonienia majątku, dorobku całego życia. Przy tym są weseli i dobrego serca. Mężczyźni posiadający te przywary, są jednak dobrymi mężami, wzorowymi ojcami i sumiennymi pracownikami.

Ludzie legitymujący się znakiem Ryb są konserwatywni, przywią­zani do swych przekonań, rzadko podejmują zmianę swych decyzji. Cechuje ich wysoka religijność, tendencja do szczerej przyjaźni, dąże­nie do realizacji szczytnych ideałów, szlachetnych czynów. Miłują pię­kno. Są ludźmi godnymi zaufania, mimo że działają nieraz impulsyw­nie, bez zastanowienia.

Ryby w połączeniu z Rakiem stanowią najlepszy związek, choć tak­że Ryby z Koziorożcem stanowią trwałą jedność. Porady dla urodzonych pod znakiem Ryb:

Osoby spod znaku Ryb są „od urodzenia" przeznaczone do stanu małżeńskiego, dlatego nie powinny odwlekać daty zawarcia związku. Tylko wczesne małżeństwo zapewni tym osobom szczęście i całkowite zadowolenie. Bezżennych natomiast może spotkać wiele niepowodzeń, kłopotów i zmartwień.

Ryby mogą uzyskać majątek na drodze spadku lub przypadkowych darowizn. Nie należy jednak od urodzenia liczyć na los, albowiem każdy człowiek jest kowalem swojej fortuny.

Ludzie urodzeni pod znakiem Ryb muszą postępować ostrożnie, roz­sądnie, by nie ulegać otoczeniu, które nie zawsze szczęśliwe sytuacje może im podpowiadać, sugerować. Nie należy poddać się wpływom obcych osób; które mogłyby doprowadzić do rozbicia rodziny. Przestro­ga dla Ryb: sprawy prywatne, intymne, osobiste traktujcie rozumowo, cierpliwie, rozsądnie, albowiem tylko te zalety przeprowadzą was przez życie szczęśliwie.

Ryba jest symbolem odrodzenia wśród głębokich sprzeczności. W Grecji zodiakalne Ryby przedstawiały Afrodytę i Erosa, którzy uciekając przed stugłowym potworem Tyfonem uratowali się skacząc do Eufratu i zamienili się w Ryby. Połączyła ich po wieczne czasy wstęga miłości

O mnie

Środa popielcowa, luty, dwudziestego czwartego, rok 1954. Zaświeciła nowa gwiazda na niebie. Narodziło się życie. Czy ktoś był z tego powodu szczęśliwy? Malutka biedulka, w czepku na głowie przyszła na świat. Ten czepek zwiastuje szczęśliwe życie, ale dzień wielkiego postu oznacza życie skromne, pełne wyrzeczeń. Które z tych symboli przylgnie do jej życia, które z nich będzie paszportem w świat?
Nadano jej imię Anna Danuta.

Imię Anna pochodzi z języka hebrajskiego hanna, co znaczy łaska. To imię przypisane jest osobom niezwykle oddanym mężowi i dzieciom, a także całemu domowi. Nie przecenia towarzystwa, lecz także nie stroni od znajomości. Osoba wrażliwa na uroki krajobrazu i piękno wnętrz domowych. Lubi spokój, zgodę i harmonię we własnym środowisku. Ciągle poszukuje wygód, wykwintnego jedzenia i wyszukanych potraw. Jest bardzo umuzykalniona, lubi muzykę nastrojową. Potrafi postępować jak dyplomata, choć zdarza się, że swoim naiwnym zachowaniem się wszystko burzy. Posiada umiejętności naśladowcze, toteż bardzo często odnosi z tego korzyści.
Imię Danuta jest pochodzenia litewskiego. Osoba tym imieniem nazwana jest skrupulatna, wnikliwa, pracowita, o dużej kulturze osobistej. Lubi poznawać tajemnice życia, dlatego wiele czyta i studiuje. Ma wiele energii i temperamentu, który spożytkowuje na niwelowanie zmian w swym życiu, sytuacji wynikłych na skutek dość częstego popadanie w melancholijne zamyślenia. Do małżeństwa i rodziny, a także ciepła domowego nie przywiązuje zbyt dużej wagi. Jest zwolenniczką różnych atrakcji miłosnych. A ponieważ nieraz próbuje wnikać w tajemnicę wiary, popada w depresję psychiczną, której koniec znajduje w twórczości muzycznej.

Urodziłam się w Leżajsku, małej porodówce w pobliżu świętego miejsca - Klasztoru O.O. Bernardynów.
W tym samym dniu co ja tj. 1954-02-24, jednak o godzinę wcześniej urodziła się moja koleżanka z sąsiedniej ławki szkolnej Lidka Dołęgówna. Wydawałoby się, że skoro jesteśmy spod tego samego znaku powinnyśmy mieć podobne charaktery, nie zauważyłam tego, Lidka nie była moją przyjaciółką, więc trudno mi osądzać jej osobowość.
W Kuryłówce mieszkałam zaledwie rok.
Mieszkaliśmy w drewnianym domu z odzysku po wojennych zmaganiach. W ostatnim dniu wojny tj 8 maja 1945 r. Sowieci spalili całą wieś. Pozbawili ludzi chleba, mleka i wszelkiego dobytku. Każdy organizował sobie dach nad głową składając ponownie chałupy z poukraińskich domów.
Nasza skromna chałupka, bez wody, bez kanalizacji była zawsze kwitnąca życiem, pełna dzieci, sąsiadów, gości.
Zostałam ochrzczona w Kościele Parafialnym. Nie miałam szczęścia do chrzestnych. Ani Władek Niemiec, ani Maria Mikulska z d. Werfel. Nigdy się mną nie interesowali.
Potem wyjechaliśmy do Leżajska. Zamieszkaliśmy na ulicy Furgalskiego -nazwę tej ulicy nadała Rada Miejska na cześć wychowanka leżajskiej szkoły, który poległ w czasie ofensywy rosyjskiej latem 1916 r pod Kostiuchnówką. Major Tadeusz Wyrwa Furgalski - walczył w Legionach Polskich o niepodległość Polski, jako legionista w austriackim wojsku.

W tym budynku przed laty mieścił się żłobek, do którego codziennie odprowadzał mnie ojciec. Byłam podobno najgrzeczniejszym i bardzo samodzielnym dzieckiem w tym żłobku. Opiekowały się mną siostry zakonne. Bardzo mnie podobno chwaliły.
Pamiętam z tego okresu posiłki na ganku, dużym, oszklonym.. Przez wiele lat prześladował mnie obraz jakiejś zupki na talerzu, nie umiałam jej nazwać. Dopiero, kiedy w akademiku podano mi na śniadanie owsiankę, dostałam olśnienia. To przecież ten smak, który mnie prześladował przez tyle lat. Mama nigdy nie karmiła nas owsianką, skąd miałam wiedzieć, co to za zupa? Kiedy odkryłam tę tajemnicę, poczułam się, jakby mi kamień spadł z serca. Byłam szczęśliwa i dumna.
Przedszkole, do którego chodziłam wraz z moimi starszymi siostrami, mieściło się w zabytkowym budynku z XVII w. przy ulicy Sandomierskiej 31 (dawnej Koszykarskiej).
W 1959 r przeprowadziliśmy się do bloku przy ulicy Przemysłowej (obecnie Żeromskiego). Centralne ogrzewanie, kanalizacja, bieżąca woda - zupełny komfort. 18-to rodzinny blok był jednym szczęśliwym domem, pełnym dzieci. Wszyscy znali wszystkich problemy, wszyscy byli sobie życzliwi. Mój świat dzieciństwa był, jak z wymarzonej bajki. Jednak całe dzieciństwo spędzałam u babci.

W 1961 r poszłam do szkoły. Byłam trzecim rocznikiem, który realizował program nauczania 8-klasowej szkoły podstawowej. Do I klasy chodziłam na Podklasztor - wychowawczynią była pani Emilia Szczęsna, potem rodzice przenieśli mnie do Szkoły Podstawowej nr 2. Wychowawczynią do czwartej klasy była pani Helena Ciskowa, zaś w 5-8 klasie pani Maria Jagusztyn.
17 października 1965 r., z okazji nadania Szkole Podstawowej nr 2 w Leżajsku imienia Władysława Broniewskiego przybyła żona poety – Wanda Broniewska. Uwieńczeniem tej jakże ważnej dla szkoły uroczystości było odsłonięcie pamiątkowej tablicy z napisem:
"Kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz - Polskę,
kiedy rzucą przed siebie grom, kiedy runą żelaznym wojskiem
i pod drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą -
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi.
Bagnet na broń! Trzeba krwi! (Bagnet na broń)
Wszyscy uczniowie, stojąc w hollu, przed tablicą uroczyście odczytali ten cytat. Na akademii śpiewałam w chórze i tańczyłam w zespole tanecznym, pod kierunkiem pani Dańczakowej.
Na bierzmowanie wybrałam ( w 1966r?) sobie jako trzecie imię Franciszka. W hołdzie, z miłości do mojej babci. Moi bliscy, często używają tego imienia, kiedy się do mnie zwracają. Mamie i ciotce wydaje się, że kpią z tego imienia, ale ja się tym nie przejmuję. Nawet imponuje mi, że tak niepopularne imię wyróżnia mnie od Violetty, Isaury ....
Będąc w klasie szóstej, pokochałam bibliotekę. Czytane książki rozwijały moją wyobraźnię.
Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego zaliczyłam w latach 1968-1973.
Zbytnio nie namawiano mnie na studia, było ciężko materialnie, więc odciążyłabym rodzinę, gdybym jak najszybciej zaczęła zarabiać
Marzyłam o medycynie, ale nie miałam szans dostać się na uczelnię bez protekcji. Biologia wydawała mi się łatwiejsza, nie trzeba było zdawać fizyki. Konkurencja była duża, sześciu kandydatów na jedno miejsce, ale myśl, że w przyszłości zostanę "podróżnikiem" dopingowała mnie do zrealizowania swoich marzeń. Po przeczytaniu książki „Z kamerą po Australii” postanowiłam już w pierwszych latach ogólniaka zgłębiać wiedzę przyrodniczą i medyczną. Kolejną książką, którą z wielką pasją pożerałam była „Endokrynologia kliniczna”.
Dostałam się do Krakowa na Uniwersytet Jagielloński. Kierunek biologia. Mieszkałam w Nawojce oraz Piaście .

Pracę magisterską pisałam w Instytucie Zoologii, w Pracowni Endokrynologii i Hodowli Tkanek pod kierunkiem prof. dr hab. Stanisławy Stokłosowej, która była jej kierownikiem nieprzerwanie do roku 1997.
Kraków to również Studencki Krąg Instruktorów. Mile spędzone chwile na Hali Boraczej, na "obozie naukowym" na Mazurach.
Studia uniwersyteckie były dla mnie fundamentalną szkołą myślenia. Właśnie w Krakowie przeżyłam wszystko, co pierwsze. Znalazłam nowy sposób na życie.
Kraków ma dla mnie wciąż tę samą magiczną siłę.
Cała polska awangarda wyrosła z Krakowa: Gustaw Holoubek, Maja Komorowska, Jerzy Stuhr, Jan Peszek, Anna Dymna. Anna Polony, Anna Seniuk, Zofia Kucówna, Bogusław Linda, Ewa Demarczyk, Piotr Skrzynecki, Wanda Warska, Wojciech Karolak.
Nauka tańca towarzyskiego pod kierunkiem samego profesora Wieczystego, który wychował całe pokolenia tancerzy.

Nie chciałam po studiach wracać do Leżajska. Pokochałam Kraków, mogłam skorzystać z propozycji pracy w PAN. Nie czułam się jednak na siłach, aby kontynuować naukę, robić doktorat z farmakologii. Wróciłam do rodzinnego miasta. Podjęłam pracę w sanepidzie.
Moją wadą jest głęboka niechęć do gotowania. 
Edimus, ut vivamus, non vivimus, ut edamus - jemy po to, by żyć, a nie żyjemy po to, by jeść. Plutarch. 
Ta maksyma jest moją dewizą życiową, która przysporzyła mi wiele niepowodzeń i konfliktów małżeńskich. Ale czytałam chyba "nie te bajki"-jak to się mówi. Wiele razy tłumaczyłam bliskim, że z pustym żołądkiem lepiej się myśli. Maria Curie Skłodowska, nota bene imienniczka ulicy, na której mieszkam dzięki temu dostała Nagrodę Nobla. Z medycznego punktu widzenia ma to swoje uzasadnienie. Gdy się człowiek naje, organizm uruchamia swój układ trawienny do pracy, chce się spać, do głowy nic nie wchodzi. Najważniejsze, aby dostarczyć organizmowi wszystkie niezbędne składniki odżywcze i to w najprostszej formie. Więc po co wymyślać z gotowaniem, czy pieczeniem?

Ślub

Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską i że cię nie opuszczę aż do śmierci'. Te śluby złożyłam w Bazylice OO. Bernardynów w Leżajsku w dniu moich imienin, 26 lipca. Miałam 26 lat.

Podróż poślubna

Przynależność do organizacji:
• Polskie Towarzystwo Mikrobiologów
• Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych
Polskie Towarzystwo Diagnostyki Laboratoryjnej
• Polskie Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Chorym na Astmę i Alergię
• Herbalife International, INC, U.S.A
• European Consulting Group
• Polskie Towarzystwo Emerytalne PZU
• Związek Harcerstwa Polskiego [1.IX.1965-1969]
• Związek Młodzieży Socjalistycznej [1969-1977]
• Studencki Krąg Instruktorów [1973-1977]


Moje zainteresowania

Brydż . Zachęcam młodych ludzi do rozpoczęcia swojej przygody "przy zielonym stoliku". Brydż jest bardzo interesującą grą, wymagającą myślenia.

Kolekcjonowanie kubków- szczególną wartość mają dla mnie kubki z miejsc, które pochodzą z turystycznych wojaży, odwiedzanych miejsc, przypominają mi ciekawie spędzone chwile

Fotogaleria kubków

Zobacz kolekcję moich kubków i filiżanek

Pasja czy obsesja

Kolekcjonowanie: znaczki, autografy, karty telefoniczne

Pamiętnik
Taniec

Spisywanie anegdot z życia bliskich mi osób - miałam już pokaźną kolekcję spisanych anegdot, ale niestety, złośliwość rzeczy martwych. Spalił mi się dysk, utraciłam dane i nie wszystkie anegdoty jestem w stanie odtworzyć. Ale spróbuję.

Kultura żydowska, obyczaje i religia. Nie rozumiałam ich historii i kultury. Chciałam poznać ich dzieje. Zaczęłam zgłębiać moją wiedzę sięgając po przewodniki, rozmawiając z Żydami, surfując po internecie. Wiele pomogła mi w tym moja teściowa- Janina Ordyczyńska, opowiadając o obyczajach i tradycjach leżajskiego sztetl. Inspiracją do założenia stron www o leżajskich Żydach była moja koleżanka Halina z Francji. Od urodzenia mieszkała w Leżajsku, dopiero, kiedy opuściła Polskę, dowiedziała się o Elimelechu, o chasydach przyjeżdżających na jego grób. Prosiła mnie, abym jej coś napisała na ten temat. Więc założyłam strony, ciągle je udoskonalam i mam stałego czytelnika moich wypocin. Zresztą, sądząc po liczbie odwiedzanych osób, po wpisach do Księgi Gości nie tylko ona docenia moje zainteresowania

Fotografika jest wszechobecna w moim domu. Prawie nigdy nie rozstaję się z aparatem fotograficznym. Mam za złe innym, że nie uwieczniają wiele rodzinnych zdarzeń na błonie. Jestem fanatykiem fotografii i nie rozumiem, jak można nim nie być. Czasami już po roku z nostalgią spogląda się na swoją jakże jeszcze wtedy młodą twarz. Kiedyś po latach będzie można dzieciom, wnukom pokazać, jaka mama, czy babcia była młoda. Jak ten czas szybko upływa, ale dzięki fotografii można ten czas zatrzymać.

Z satysfakcją muszę się pochwalić, że moje zainteresowanie fotografiką zostało dostrzeżone. Zdjęcia przedstawiono na Wystawie Fotograficznej w Parlamencie Europejskim w Brukseli, w Żydowskim Instytucie Historycznym im. Emanuela Ringelbluma w Warszawie, a także w Muzeum Historii Miasta Łodzi.

Anna Walaszczyk - autor i kurator wystawy "Tajemniczy świat chasydów w królestwie mistycyzmu, kabały, śpiewu, tańca i ekstazy", przywróciła pamięć o tym, co już na stałe zniknęło z przestrzeni polskich miast i miasteczek. Chasydyzm, który narodził się i rozwijał się na terenach dawnej Rzeczpospolitej i w pełnym rozkwicie istniał w przedwojennej Polsce jest nie tylko swoistą tradycją żydowskiej kultury religijnej, ale jest również dziedzictwem i historią Polski. (Wystawa czynna: 16 czerwca - 20 października 2009).

Muzeum Historii Miasta Łodzi wydało monografię "Tajemniczy świat chasydów w królestwie mistycyzmu, kabały, śpiewu, tańca i ekstazy", w oparciu o materiały przygotowane przez Annę Walaszczyk. W książce tej oprócz fotografii Pawła Herzoga, Tomasza Kaczorka i Katarzyny Marczyńskiej wykorzystano również i moje zdjęcia.

Oglądający wystawę, będą mogli również obejrzeć mój film " U grobu cadyka" nakręcony 11 marca 2007 roku, kiedy to odbyła się pierwsza w powojennym Leżajsku procesja z nowym egzemplarzem Tory przywiezionej z Izraela.

Więcej o mojej pasji do fotografowania

Kamerowanie scen z życia

Informatyka- tą dziedziną zainteresowałam się, bo mi była potrzebna do normalnego funkcjonowania w dzisiejszej rzeczywistości. Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez komputera. Miałam wsparcie i fachową pomoc domowników. Jestem szczęśliwa i zarazem dumna z siebie, że znam się na tajnikach związanych z komputeryzacją. Chętnie udzielam wskazówek praktycznych, a wręcz namawiam innych do poznania wiadomości na ten temat. Moi bliscy często krytykują to moje hobby. Uważają, że zamiast zająć się domem, marnuję czas na takie bzdury, jak ślęczenie godzinami przed komputerem i wymyślanie niedoskonałych stron internetowych. Feci, quod potui, faciant meliora potentes - zrobiłem, co mogłem, kto potrafi, niech zrobi lepiej.

Szachy- W dzieciństwie przyglądałam się grze mojego taty z sąsiadem. Potem grywałam z innymi, także z moimi dziećmi.

Ciągła zmiana moich zainteresowań skutkuje zmianą mojej filozofii życiowej. Mam nadzieję, że jest to wynikiem mojej dojrzałości życiowej, zdobytych doświadczeń, mam nadzieję, że ta ciągła metamorfoza jest wynikiem mojego rozwoju duchowego, realizowania moich ambicji, a nie wynikiem regresji, mówiąc brutalnie, że nie jest to wynikiem starości.

Szczęściu trzeba trochę pomóc

"To nie sztuka z cudzej studni wodę pić
Zbierać cudze zasługi i winy
Sztuka swoim własnym rytmem życie śnić
Znaleźć źródło najsuchszej pustyni"

Każdy ma swoje ukryte marzenia. Ale czy te marzenia to tylko sen?
Skoro niektóre sny się sprawdzają to należy wierzyć, że i takie marzenia można zrealizować. Zresztą,
nie ważne czy się je zrealizuje, ważne, że one są.
To połowa sukcesu.
Kiedyś zrobiłam sobie listę moich marzeń, dziś mogę powiedzieć, że wiele z nich się spełniło.
Wymyślanie marzeń to studnia bez dna. Jedne się realizuje, a drugie już
się nasuwają do głowy.
Jeśli wiesz, czego chcesz, nie znajdziesz na ziemi
lepszego miejsca, żeby to osiągnąć.

Myślę, że na spełnienie marzeń, nigdy nie jest za późno.
Oby w porę się obudzić.

Złote myśli - moje ulubione

Złote myśli - moje ulubione
  • "Mało jest kobiet, których wartość trwa dłużej, niż ich piękność" - La Rochefoucauld
  • amantium irae amoris integratio - kłótnie kochanków umacniają ich miłość. Terencjusz
  • audiatur et altera pars - trzeba wysłuchać i drugiej strony. Seneka.
  • cum tacent, clamant - milczenie jest wymowniejsze od mowy. Cyceron przeciw Katylinie
  • de mortuis aut bene aut nihil - o zmarłych należy mówić dobrze albo nic. Chilon ze Sparty.
  • diem perdidi - straciłem dzień (bo nie zrobiłem nic dobrego). Tytus.
  • dimidium facti, qui coepit, habet - kto zaczął, już zrobił połowę. Horacy.
  • edimus, ut vivamus, non vivimus, ut edamus - jemy po to, by żyć, a nie żyjemy po to, by jeść. Plutarch.
  • feci, quod potui, faciant meliora potentes - zrobiłem, co mogłem, kto potrafi, niech zrobi lepiej.
  • mulier ideo bene olet, quia nihil olet - kobieta wtedy ładnie pachnie, gdy wcale nie pachnie. Cyceron
  • non in solo pane vivit homo - nie samym chlebem człowiek żyje. Księga Powtórzonego Prawa.
    non scholae, sed vitae discimus - uczymy się nie dla szkoły, ale dla życia.
  • plenus venter non student libenter - pełny brzuch niechętnie studiuje.
  • quem di diligunt, adolescens moritur - wybrańcy bogów umierają młodo. Plaut za Menandrem
  • volenti nihil difficile - dla chcącego nic trudnego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...