poniedziałek, 18 maja 2020

Śladami Papieża Jana Pawła II w 100. rocznicę Urodzin

JAN PAWEŁ II (1920-2005)

Nauczył nas kochać, nauczył nas żyć, nauczył nas modlić się, nauczył nas śmiać się, nauczył nas, jak cierpieć, nauczył nas, jak umierać. 

Dzisiaj celebrujemy wyjątkowy dzień - uroczystość 100-lecia Urodzin Św. Jana Pawła II. To dobry moment, aby pomyśleć o tym świętym człowieku. 
Niech błogosławi nas wszystkich, Święty Jan Papież II.
Urodził się 18 maja 1920 r. w Wadowicach koło Krakowa. 

W Bazylice OO. Bernardynów w Leżajsku znajduje się obraz Św. Jana Pawła II. Dzisiaj wierni modlili się do naszego Papieża.
Ojciec Święty Jan Paweł II przybył do Sanktuarium MB w Leżajsku 28 maja 1965 roku, wówczas jeszcze, jako ks. arcybiskup Karol Wojtyła, Metropolita Krakowski. W Kaplicy Matki Bożej odprawił Mszę Świętą. Po mszy wpisał się do Kroniki Klasztoru: 
" Z serdecznym błogosławieństwem i prośbą o pamięć przed Cudownym Obrazem Matki Bożej. Pamięcią będę się starał odpłacić za pamięć, bo nie łatwo zapomnieć Waszej Bazyliki"
Ks. Karol Wojtyła - arcybiskup - metropolita krakowski.
 
 
Pomnik Jana Pawła przed Bazyliką w Leżajsku w dniu dzisiejszym, 18 maja 2020, w setną rocznicę Urodzina Jana Pawła. Wierni składali kwiaty, zapalali znicze. Przez chwilę stali w milczeniu ... 
 
 
Bazylika OO Bernardynów w Leżajsku, foto z dnia 18.05.2020
Znałam Karola Wojtyłę jeszcze z czasów studenckich, kiedy pełnił posługę biskupa w Krakowie. Jego piękne kazania przyciągały tłumy studentów do kościoła. Później śledziłam relacje z kolejnych głosowań konklawe w 1978 roku, trzymałam kciuki i kibicowałam naszemu Karolowi Wojtyle. Cieszyłam się bardzo i miałam ogromną satysfakcję, gdy usłyszałam pamiętne 'Habemus papam - kardynalem Karol Wojtyla' wygłoszone 16 października 1978 roku. Pisałam o tym na blogu: 

***
KRAKÓW
 
Kościół św. Floriana przy Placu Matejki w Krakowie został w 1999 r. podniesiony przez papieża Jana Pawła II do godności bazyliki mniejszej.
W latach 1949-51 w parafii św. Floriana pracował, jako wikary, a także jako katecheta młodzieży licealnej i akademickiej nasz Papież Jan Paweł II, wtedy jeszcze, jako Karol Wojtyła.
 
Ojciec Św. Jan Paweł II piuskę tę ofiarował Parafii św. Floriana w Krakowie w uroczystość Chrystusa Króla 21 listopada 2004 roku.
W tym domu mieszkał ks. dr Karol Wojtyła (1949-51) Papież Jan Paweł II.

 
**
Któż z nas nie zna najsłynniejszego okna w Polsce i adresu podawanego przez Papieża Jana Pawła II podczas pielgrzymki do Polski w sierpniu 2002 roku - 'Jakby się kto pytał, Franciszkańska 3'? 
Okno znajduje się nad wejściem do Pałacu Arcybiskupów Krakowskich w Krakowie, w którym Karol Wojtyła zamieszkał jeszcze jako student konspiracyjnego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej. Następnie przyjął tu święcenia kapłańskie w 1946 z rąk księcia kardynała Adama Stefana Sapiechy. Jan Paweł II mieszkał w tej arcybiskupiej rezydencji w latach 1958--78, jeszcze jako metropolita krakowski ks. kardynał Karol Wojtyła.

**
Jadwiga - Królowej Polski współzałożycielka Akademii Krakowskiej - Uniwersytetu Jagiellońskiego. Słynęła z wielkiej pobożności, opiekowała się szpitalami i klasztorami, a także wspierała ubogich i chorych.
Przez wieki otaczana kultem została w dniu 31 maja 1979 beatyfikowana przez zatwierdzenie kultu, a w dniu 8 czerwca 1997 w czasie uroczystej Mszy św. na Krakowskich Błoniach została kanonizowana. W obu przypadkach osobiście dokonał tego papież Jan Paweł II.
Jadwigę pochowano w Katedrze Wawelskiej.
 
 

Pisałam o tym na blogu:

**
Ul. Kanonicza 19 w Krakowie. Tu mieszkał w latach 1951-67 ks. Karol Wojtyła, późniejszy Papież Jan Paweł II.

wtorek, 5 maja 2020

Sekret Tudorów C.W. Gortner

Powieść "Sekret Tudorów. Kroniki nadwornego szpiega" C.W. Gortner, opisująca epokę intryg, spisków i... szpiegów w czasach Tudorów na dworze angielskim u schyłku panowania Edwarda VI. Nie ma charakteru kroniki czy pamiętnika.
Akcja rozgrywa się w ciągu kilkunastu dni. Młody król Edward VI jest umierający. Następczynią, zgodnie z prawem sukcesji, ma zostać Maria Tudor. Niestety ma wielu przeciwników. Inni optują za Elżbietą Tudor. A John Dudley, książę Northumberland, podejmujący wszystkie decyzje ,ma jeszcze inny pomysł. Jemu chodzi o władzę dla swej rodziny, więc zrobi wszystko, aby to osiągnąć.
Jest lato 1553 roku. Brendan Prescott, podrzutek i sierota, wychowuje się w domu potężnej rodziny Dudleyów. Prescott zostaje wysłany na dwór królewski jako giermek Roberta Dudleya, który powierza mu tajną misję i wysyła do przyrodniej siostry króla - księżniczki Elżbiety. Brendan wplątuje się w mroczne dworskie intrygi i szpieguje dla Williama Cecila. Mając u boku tylko odważnego chłopca stajennego i pełną uroku, zuchwałą damę dworu, próbuje dociec prawdy o tajemniczym zniknięciu ciężko chorego króla Edwarda VI. Rzuca się w wir politycznej gry, którą rządzą podstępy, kłamstwa i zbrodnie.

wtorek, 28 kwietnia 2020

Bieguni - Olga Tokarczuk

Książka "Bieguni" Olgi Tokarczuk jest opowieścią, trochę, o mnie. O ucieczce w nasze zainteresowania i wręcz w pasje, o odkrywaniu świata poprzez podróże, zgłębianiu nauki, a wszystko po to, by znaleźć receptę na sens istnienia, na zgłuszenie poczucia winy, wyrzutów sumienia. 

Miszmasz czyli różne zapiski o różnorodnej formie. Relacje z podróży, biografie osób, anegdoty, ciekawe informacje z zakresu medycyny.
Mam tak samo, gdy przychodzi mi jakaś myśl godna lub niegodna uwagi zapisuję, podobnie jak autorka książki „na skrawkach papieru, w notesach, na pocztówkach, na skórze dłoni, na serwetkach, na marginesach książek”. Z tych różnorodnych skrawków zapisków autorka stworzyła opowieść złożoną z poszatkowanych wątków. Posklejała je w całość przesłaniami o istnieniu, o przemijaniu, o nawykach, konwenansach, o desperackim utrwalaniu.

"Odtąd już wszędzie widziałam wskazujące coś dłonie, stałam się niewolnicą tego detalu, zawładnął mną" - pisała Olga Tokarczuk o dłoni z palcem wskazującym uniesionym pionowo w niebo - dłoni cesarza Konstantyna. Świata jest za dużo, lepiej więc skupić się na szczególe, nie na całości
Ten fragment przywołał mi fotografie mojego znajomego podróżnika, który bardzo często fotografuje się z palcem wskazującym na detal w tle. 

Tak jak nieciekawa, wręcz dziwaczna wydaje mi się historia o polskim turyście Kunickim, któremu podczas urlopu w Chorwacji zgubiła się żona, tak z wielkim zainteresowaniem i podziwem przeczytałam historię holenderskiego anatoma z przełomu XVII i XVIII wieku. W „Biegunach” zwróciłam uwagę na ciekawe fragmenty tekstu, gdzie bohaterem jest dr Blau, naukowiec, anatom, ... W dzieciństwie ojciec zabrał go do Muzeum Higieny, tam zobaczył Glasmenscha, szklanego człowieka, dzieło Franza Tschakerta. Szklany człowiek z Muzeum wywarł ogromny wpływ na dalsze życie Blaua.

Najważniejszym wątkiem "Biegunów", przynajmniej dla mnie, jest historia kolekcji anatomicznych figur woskowych w Josephinum – Muzeum Uniwersytetu Medycznego w Wiedniu.
Czytając, przywołałam wspomnienia z mojego pobytu w stolicy Austrii. We wrześniu 2006 roku, podczas kilkudniowego pobytu w Wiedniu, przechodziłam sobie spacerkiem w kierunku centrum miasta i po drodze natknęłam się na ciekawy klasycystyczny budynek przy Währinger Straße 25. Znajduje się tam obecnie Uniwersytetu Medycznego w Wiedniu - Josephinum, ale kiedyś w tym gmachu zaprojektowanym przez Isidora Canevale mieściła się Wojskowa Akademia Medyczno-Chirurgiczna założona przez cesarza Józefa II (stad nazwa Josephinum). Akademia miała kształcić w nowoczesnym stylu lekarzy i położne.

Żałuję, że nie byłam w tym Muzeum. Nie miałam możliwości zobaczyć bogatych zbiorów publikacji i pism medycznych datowanych na czas pomiędzy XV a XVIII wiekiem, 2 5000 instrumentów medycznych, z okresu XVIII do XX wieku oraz najciekawszej część ekspozycji – modeli woskowych. Modele te, przygotowane na zamówienie cesarza Józefa II, stworzono we Florencji, w latach 1784-1788, z trudem transportowane do Wiednia.
Umieszczone w siedmiu pokojach w gablotach z drzewa różanego i szkła weneckiego prawie 1 200 preparatów, przedstawiają bardzo realistyczne odzwierciedlenie wnętrza człowieka, części ludzkiego ciała, modeli anatomicznych całego człowieka (więzadeł i mięśni, serca, naczyń krwionośnych i limfatycznych, jelit, mózgu, rdzenia kręgowego i narządów zmysłów).

 

Dzięki "Biegunom" poznałam przejmującą historię jednego eksponatu w wiedeńskim Muzeum.
 Cesarz Franciszek I, następca cesarza Józefa II nie wahał się wypchać po śmierci czarnoskórego dworzanina, niejakiego Angela Solimana. Teraz mumię, odzianą tylko w przepaskę z trawy, mogli oglądać goście monarchy”.

Z błagalnych listów Józefiny Soliman do Franciszka I, cesarza Austrii:

„Jestem jedynym dzieckiem Angela Solimana, sługi waszej Wysokości, zasłużonego dla Cesarstwa dyplomaty, człowieka oświeconego i ogólnie szanowanego. Ciało mojego ojca nie dostąpiło do tej pory chrześcijańskiego pochówku, lecz znajduje się – wypchane i spreparowane – jako okaz w Gabinecie Dziwów Natury na dworze Jego Wysokości. Oskórowano go jak zwierzę, wypchano trawą i ustawiono w towarzystwie innych wypchanych istot ludzkich, wśród szczątków jednorożców, monstrualnych ropuch, dwugłowych płodów pływających w spirytusie. Oglądałam tych, którzy cisną się, żeby zobaczyć na własne oczy Twoją kolekcję, Panie, i widziałam ich wypieki na twarzy, gdy patrzyli na skórę mego ojca. Słyszałam, jak chwalili Cię za rozmach i odwagę.
Te dłonie, które teraz nie dość starannie wypchano trawą, kiedyś dotykały mnie, brały mnie na ręce; policzek dziś wysuszony i zapadnięty, muskał moją twarz. To ciało kochało i było kochane … Ten ludzki szczątek podpisany imieniem i nazwiskiem mego ojca był kiedyś żywym człowiekiem”.

Każdej części ciała należy się pamięć. Każdemu ludzkiemu ciału – przetrwanie”.


Zobacz też:
"Prawiek i inne czasy" - Olga Tokarczuk

Refleksja ...

Ozdobiłam twarz koronką z łez utkaną
Przedeptałam wszystkie ścieżki jeszcze raz

Zatraciłam się z zapachu wspomnień
Posłuchałam recytacji żab
Z biciem serca przyspieszonym
Przywołałam klimat dawnych lat

Ozdobiłam twarz koronką z łez utkaną
Zapaliłam świeczkę bliskim jeszcze raz
 

28 kwietnia 2020. Wybrałam się na cmentarz. Dawno nie byłam, ze względu na epidemię koronawirusa i wprowadzone restrykcje. W Święta Wielkanocne cmentarz był całkowicie zamknięty. Ale dzisiaj przypada kolejna rocznica Urodzin mojego męża. 
Przy okazji, jak to zwykle bywa kiedy jestem na cmentarzu, urządziłam sobie spacer, z aparatem w ręku oczywiście. Przybyło dużo nowych grobów. Zmarło wiele znanych mi osób. Nie byłam na ich pogrzebie, bo obowiązują restrykcje. Udział w pogrzebie może mieć tylko pięć osób. Jakież to okrucieństwo dla rodziny i bliskich. 

czwartek, 23 kwietnia 2020

Dekameron Giovanni Boccaccio

Z okazji Światowego Dnia Książki obchodzonego 23 kwietnia wiele osób poleca dzisiaj swoje ulubione bądź aktualne lektury. Ja właśnie czytam dzieło literackie, napisane prawdopodobnie w latach 1350-1353, a w 1559 roku umieszczone w indeksie ksiąg zakazanych.
W tym roku kiedy biblioteki i szkoły są zamknięte, a ludzie poddani izolacji jest to szczególnie nietypowe święto książki, obchodzone głównie w przestrzeni internetowej. 
W dobie epidemii, a właściwie pandemii koronawirusa sięgnęłam ponownie do lektury szkolnej, jaką jest "Dekameron" Giovanniego Boccaccia. 
Dawno temu czytałam, więc nie zaszkodzi przypomnieć sobie co miała do powiedzenia grupa szlachetnie urodzonych młodych siedem białogłów i trzech młodzieńców, którzy uciekli z miasta przed dżumą. Jest to zbiór 100 nowel o ludzkich przywarach, takich jak głupota, skąpstwo, rozpusta, obłuda, o miłości i pieniądzach.
Ograniczę się jednak nie do recenzji tego dzieła literackiego, a jedynie do zacytowania fragmentów Prologu "Dekamerona", jakże aktualnego w czasach dzisiejszej zarazy.

Powiem wiec, że w roku od narodzenia Pana naszego, Jezusa Chrystusa, tysiąc trzysta czterdziestym ósmym, w sławnym mieście Florencji, klejnot miast włoskich stanowiącym, wybuchła zaraza morowa, sprowadzona wpływem ciał niebieskich albo też słusznie przez Boga zesłana dla ukarania grzechów naszych. Mor zaczął się na kilka lat przedtem na Wschodzie i spowodował tam wielkie spustoszenia. Powoli, z miejsca na miejsce się przenosząc, zaraza do krajów zachodnich dotarła. Zapobieżenia ludzkie na nic się wobec niej zdały. Nie pomogło oczyszczanie miast przez ludzi do tego najętych, zakaz wprowadzania chorych do grodu, rożne przestrzeżenia, co czynić należy, aby zdrowie zachować, ani też pokorne modlitwy, procesje i wszelkie pobożne dzieła. Wiosna tego roku mor począł w przedziwny sposób okrutne spustoszenia czynić. Choroba nie objawiała się u nas tak, jak na Wschodzie, gdzie zwykłym znamieniem niechybnej śmierci był upływ krwi z nosa. Zaczynała się ona równie u mężczyzn jak u kobiet od tego, że w pachwinach i pod pachą pojawiały się nabrzmienia, przyjmujące kształt jabłka albo jajka i zwane przez lud szyszkami. Wkrótce te śmiertelne opuchliny pojawiały się i na innych częściach ciała; od tej chwili zmieniał się charakter choroby: na rekach, biodrach i indziej występowały czarne albo sine plamy; u jednych były one wielkie i rzadkie, u drugich skupione i drobne. Na chorobę te nie miała środka sztuka medyczna; bezsilni byli też wszyscy lekarze. Możliwą jest rzeczą, że przyrodzenie choroby już takim było, albo też, że lekarze nic nie wiedzieli. Medyków wówczas pojawiło się siła, tak mężczyzn, jak i kobiet, nie mających, mówiąc po prawdzie, najmniejszego pojęcia o medycznym kunszcie. Nikt nie mógł odgadnąć przyczyny choroby ani znaleźć na nią stosownego remedium. Dlatego też jedynie nieliczni z chorujących do zdrowia powracali, wszyscy pozostali umierali trzeciego dnia, od chwili gdy te znamiona na ciele się pojawiały; przy tym nawet gorączka zazwyczaj nie występowała. Morowa zaraza grasowała z wielką siłą; od chorych udzielała się łatwo zdrowym, którzy z zarażonymi przebywali, podobnie do ognia, co łatwopalne przedmioty obejmuje. Aliści zło jeszcze szło dalej; wystarczyło dotknąć się sukien chorego lub jakiejkolwiek rzeczy, którą miał w ręku, aby się zarazić. To, o czym teraz powiem, może się wydawać rzeczą zadziwiającą. Gdybym jej na własne oczy nie widział i gdyby nie świadectwo wielu, sam bym jej nie dal wiary ani poważyłbym się jej tu opisywać. Siła zarazy była tak wielka, że przenosiła się ona nie tylko letko z jednego człeka na drugiego, ale i tak bywało, że jeśli do przedmiotu, stanowiącego własność chorego, zbliżyło się jakieś zwierze, zaraz mor się go chwytał i w krótkim czasie je uśmiercał.
Strzępy odzieży pewnego nieboraka zmarłego z powodu tej choroby, na ulicę wyrzucone zostały. Do szat podeszły dwie świnie i jęły je, wedle swego obyczaju, ryjami i zębami poruszać. Nie minęła ani godzina, jak trucizny się najadły, zatoczyły się i padły nieżywe. Wypadki te wzbudziły w umysłach nieopisaną trwogę i napełniły je różnymi wyobrażeniami. Wszyscy bezlitośnie tylko o to się starali, aby społeczeństwa z chorymi unikać. To stawało się powszechnie jedynym ocalenia sposobem. Niektórzy mniemali, że wstrzemięźliwość przeciwko zarazie zabezpieczyć może, dlatego też wszelkiego nieumiarkowania się wystrzegali. Zgromadzali się w domach swoich, gdzie żyli odcięci od świata całego. Jadali letkie potrawy, pili powściągliwie wyborne wina i chuciom cielesnym nie folgując, czas swój na muzyce i innych dostępnym im przyjemnościach trawili, dla zapomnienia o zarazie i śmierci, o których ani słyszeć nie chcieli.

piątek, 10 kwietnia 2020

Wielkanoc 2020 w cieniu koronawirusa

Alleluja! Happy Easter everyone!
Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Wszystkim wiele serdeczności, pozytywnej energii, wytrwania w izolacji domowej, optymizmu na przekór wszystkim przeciwnościom, nadziei na lepsze i przede wszystkim zdrowia.
Świąteczną kompozycję plastyczną ułożyłam z kwiatów zebranych pod moim blokiem na osiedlu w Leżajsku, z dedykacją głównie dla tych, którzy ze względu na kwarantannę narodową do domów rodzinnych na święta nie przyjadą. Mam nadzieję, że wraz ze świątecznymi życzeniami doleci do różnych zakątków Świata również zapach kwiatów - szafirków, bratków, stokrotek, mahoni, mleczu, forsycji, barwinka i innych wiosennych piękności.

Życie w czasach koronawirusa

Czas innej codzienności
Świat senny, sterylny, leniwy
Spowolnił pozamykany w klatki

Megafon zakłóca głuchą ciszę
Epidemia, pandemia, zostań w domu
Człowiek z maseczką na twarzy
Przemyka przez ulicę

Aktem miłości jest niewidzenie

Zabijaniem jest przywitanie
Przytulam, ściskam, całuję
Oczyma wyobraźni 

I marzę

By przy świątecznym stole nakrytym obrusem białym
Podzielić się święconką i wielkanocnym jedzeniem
O życiu porozmawiać, nacieszyć się wnukiem małym
Lecz w czasach karnych rygorów spełnienie jest tylko marzeniem

Cóż zrobić, izolacja, kwarantannę stosuję
Prawie, jak nakazują, kontakty mam wirtualnie
Czule przytulam kota i nawet się nie buntuję
Świat oceniam z dystansem i mentalnie


Namiętnie słucham Pink Floydów, przywołuję wspomnienia
Jak kwiatki pielęgnuję tradycje, wracam do korzeni
Martwię się, cierpię, mam marzenia ...
Czekam z pokorą cierpliwie, aż świat się odmieni


***
Wielka Niedziela 12 kwietnia 2020

Śniadanie Wielkanocne celebrowałam skromnie i w samotności. Zdarzało mi się świętować samotnie, ale w tym roku to szczególny nastrój, ze względu na restrykcje i kwarantannę narodową. 
W Wielką Sobotę, tradycyjnie powinnam z koszyczkiem udać się do kościoła, żeby ksiądz poświęcił wielkanocne potrawy. Nie wolno było ze względu na restrykcje. Koronawirus, covid-19, izolacja itp. Za zgodą Kościoła zostałam głową rodziny, która może w tym wyjątkowym czasie pobłogosławić pokarmy. 

Zasiadłam do stołu. Samotnie. Mimo to, starałam się, żeby było jak najbardziej świątecznie. Był tradycyjny żurek z kiełbasą, jajka z chrzanem, wielkanocna babka. Zabrakło rozmowy, gwaru i hałasu domowników. Rekompensatą było dobrodziejstwo Internetu i wideorozmowy przez messengera z rodziną.
Powitaniem było "Chrystus Zmartwychwstał"
"Prawdziwie Zmartwychwstał"

Uśmiechu i pogody ducha, zwłaszcza w tak ciężkim dla Nas wszystkich czasie.

niedziela, 29 marca 2020

Czas letni, czas koronawirusa

CZAS LETNI, CZAS KORONAWIRUSA

Czas zakazów, nakazów, wyrzeczeń
Ograniczeń i dyscypliny
Czas na czas
Pomocy, solidarności
Zadumy, refleksji, przemyśleń
Czas pokory, modlitwy
Czas żałoby

Kwarantanna jest grą na czas
Przetrwania i nadziei
"Zostań w domu"
Bo to czas na wagę życia
Czas letni



Zobacz też:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...